czwartek, 14 marca 2013

Ulubiona książeczka..

Ciężki poranek dzisiaj mieliśmy.. Za nic w świecie Kuba nie chciał wstać do przedszkola, ani świnki, ani ptaki (ANGRY BIRDS) nie pomagały. Podczas ubierania "złość" nagle przyszła nie wiadomo skąd, suszarkę z praniem chciał przewracać.. Matka, która do końca jeszcze się nie obudziła, jakimś cudem sytuację opanowała, ale w głowie pojawiła się wizja "bardzo ciężkiego dnia w przedszkolu".. Przed blokiem syn matkę zaskoczył. Bardzo spokojnie (bez wrzasków, płaczu z niewiadomego powodu, szarpania i bicia-a tego się matka spodziewała po "radosnym" poranku) powiedział:
K: chce wrócić do domu po moją ulubioną książeczkę bo zapomniałem zabrać..
M: (szok!)
Tak się złożyło, że ja tą książeczkę spakowałam, mimo że dzień wcześniej dziecię moje kazało zostawić ją w domu. Ale intuicja mi podpowiedziała, że bez ulubionej książeczki może być "draka". I dobrze mi podpowiedziała, bo jak tylko Kuba zobaczył, że książeczka jest w plecaku i idzie z nim do przedszkola, cały zły nastrój minął, jak ręką odjął. I jaki normalny człowiek, domyśliłby się, że "złość" która zaatakowała Kubusia z samego rana dotyczyła faktu, że w plecaku zabrakło ulubionej książeczki??

Wczoraj Kuba miał terapie. Dowiedziałam się, że długa droga przed nami. Mój syn uważa bowiem, że bawiąc się autkiem w przedszkolu robi źle. A kolega który to autko chce mu zabrać, robi dobrze. Skoro robi źle to jak uderzy tego kolegę ( co również będzie złe) już niczego nie zmieni. Więc bije..

Nie wiem co mam o tym myśleć, nie rozumiem skąd u niego takie myślenie?Czy on naprawdę tak uważa? Nie wiem czy bym w to uwierzyła, gdyby powiedział to mnie. Ale powiedział pani terapeutce, która ma doktorat i doświadczenie, więc chyba ( nie chyba a na pewno) zna się na rzeczy.. Temat to przemyślenia.. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz