środa, 13 marca 2013

Integracja sensoryczna..

Dzisiaj chciałam napisać coś na temat integracji sensorycznej. Nie będę opisywać co to dokładnie jest, bo takich materiałów można w internecie znaleźć dużo, np tutaj.
My chodzimy do świetnego terapeuty pana Radka, raz w tygodniu. Ostatnio Kuba nie bardzo chce ćwiczyć. Marudzi, że się boi, że nie umie. Ale radzi sobie świetnie. Problem mamy jedynie ze zdejmowaniem skarpetek. Do tej pory panu Radkowi nie udało się namówić Kubusia aby to zrobił. A zrobić musi, ponieważ stopy trzeba wymasować aby dostarczyć odpowiednich bodźców. I pan Radek chciałby te stopy obejrzeć, ponieważ tak wielka nadwrażliwość u Kuby wydaje mu się co najmniej "podejrzana". Kuba owszem, nie bardzo pozwala dotknąć swoich stóp, w domu i na spacerze ( w lecie) chodzi tylko w skarpetkach. Ale na basenie i na plaży pierwszy ściąga skarpety i wskakuje do wody. Po piasku też chodzi na bosaka. Gdzie tu logika?

Pan Radek co tydzień podpowiada nam różne ćwiczenia, które możemy robić z Kubą w domu, aby wspomóc jego terapie. Niektóre ćwiczenia to nic innego jak fajna zabawa:
- zabawa masą solną - można do masy solnej dodawać ziarenka ryżu, kaszy aby zwiększyć różnorodność bodźców dotykowych,
- turlanie się po podłodze, nawet turlanie się po dziecku-oczywiście, żeby go nie zmiażdżyć!
- skakanie na piłce - my mamy taką piłkę do skakania z uchwytem,
- na tej samej piłce można siedzieć przy stole (pracują biodra i trzeba utrzymywać równowagę), piłką można masować całe ciało (mocno przygniatając lub nawet odbijając do ciała jak od podłogi),
- jeśli dziecko się wykupuje w nocy - przykrywanie ciężkim kocem. Na internecie spotkałam nawet specjalne koce wypełnione ciężkimi kulkami. Można taki koc uszyć też samemu, wkładając żwirek akwarystyczny lub ciężką kaszę,
- picie z plastikowego, jednorazowego kubeczka - uczy delikatnego chwytu (jeśli dziecko nie ma wyczucia, zgniecie kubek i się nie napije),
- malowanie na piasku, mące, drobnej kaszy,
- malowanie wielkoformatowe na dużym arkuszu papieru rozłożonym na podłodze. Można malować grubymi pisakami lub farbami i dużym pędzlem,
- podczas witania i pożegnania przybijanie "piątki","żółwika", "beczki" - stymulacja dłoni,
- rysowanie palcami na plecach alfabetu - o ile dziecko zna literki,
- samodzielne chodzenie po krawężnikach, nawet torach ( jeśli są bezpieczne), skakanie z niewysokiego murku,
- latem, zakopywanie dziecka w piasku, aż do szyi - piasek dostarcza bardzo dużo fajnych bodźców,
- masowanie, głaskanie różnymi przedmiotami - pędzlem malarskim, piłeczkami z wypustkami (podobno najlepsze są te ze sklepu dla zwierząt),wałeczkami do masażu, szczotką do ubrania, itd..
-walka na styropianowe makarony - takie styropianowe długie walce, które pomagają w nauce pływania. Są lekkie i nie robią krzywdy. Można się nimi okładać i walczyć, co zapewnia przy okazji świetną zabawę,
- dotykanie wibrujących przedmiotów, np.maszynki do golenia, szczoteczki elektrycznej,
- w przypadku potrzeby dodatkowej stymulacji jamy ustnej można kupić dziecku szczoteczkę elektryczną aby mogło masować buzię wewnątrz,
- siłowanie się na rękę z tatą ( albo mamą :) ),
- toczenie opony od samochody na trawie,
-smarowanie rączek lub twarzy od taty pianką lub żelem do golenia - ma świetną konsystencję i dostarcza ciekawych bodźców.
Generalnie im więcej bodźców dostarczymy tym lepiej dla dziecka. Kuba uwielbia np. kręcić się na krześle obrotowym. Walczyliśmy z tym do tej pory, tym bardziej, że przy okazji kręcenia lubił sobie kopnąć w szafkę stojącą obok. Szafka traciła półki a matka nerwy.. Ale pan Radek twierdzi, że to walka z wiatrakami.  Taka potrzeba jest dla Kuby bardzo silna i powinniśmy mu pozwolić. Mamy jedynie pilnować aby kręcenie nie zakończyło się "kolorowym ptakiem" na dywanie..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz