środa, 20 marca 2013

(Nie)grzeczny Kuba..

Przedszkolnych problemów ciąg dalszy.. Kuba fatalnie zaczął tydzień. Wczoraj nawet nie zdążyłam wyjść rano z sali, kiedy zaczął kopać koleżankę. Nie wiem o co chodziło, ale cały dzień tak się zachowywał. Znowu nie zjadł obiadu. Na jego planie więcej "czarnych kropek" za bicie niż punktów za "dobre zachowania". W domu natomiast spokój. 

Domyślam się o co chodzi. Dzieci mu dokuczają, jest tzw. "czarną owcą", źle się tam czuje. Jeśli ja codziennie słyszałabym od kolegów czy koleżanek, że jestem niegrzeczna to w sumie stwierdziłabym, że po co mam się starać aby być grzeczna? Sytuację podkręcają rodzice, którym dzieci opowiadają "niestworzone" historie na temat tego, co Kuba znowu zrobił. Jedna z nich dotyczyła poniedziałkowego incydentu: Kuba dostał ataku złości i panie zamknęły go na klucz w łazience, dlatego kopnął drzwi i rozwalił szybę.. To akurat opowiedziała mi zaprzyjaźniona mama, która zweryfikowała prawdziwość historii u pani wychowawczyni. Ale nie wszyscy rodzice chcą sprawdzić jak bardzo ich dziecko koloryzuje, i przekazują te rewelacje dalej. Trzeba to przetrwać..

Na dzisiejszej terapii natomiast przełom. Pani Joasi udało się dowiedzieć dlaczego Kuba bije dzieci. Do tej pory mówił, że nie wie, nie pamięta, bo lubi itp. Dzisiaj powiedział, że bije dlatego aby mu dali spokój. Bo jeśli uderzy delikwenta, który zabiera mu autko, to ten idzie sobie z płaczem do pani. A Kuba może się bawić dalej. Nadal nie wie, że w takiej sytuacji trzeba poprosić panią o pomoc. W domu staram się "przerabiać" z nim takie scenki:
M: co zrobisz jeśli ktoś będzie cię zaczepiał? 
K: odejdę..
M: a jeśli ten ktoś pójdzie za Tobą i dalej będzie cię zaczepiał?
K: uderzę/walnę go..
Wiedza na temat tego, dlaczego Kuba bije jest połową sukcesu. Jeśli on sam też to sobie uświadomi i w końcu nauczy się co innego może zrobić zamiast bić - będzie sukces. Wierzę, że jesteśmy już blisko..

A Kuba bardzo, bardzo nie chce bić i chce żeby zauważono jak stara się ładnie bawić z dziećmi. Wczoraj podczas wieczornego wypadu na zakupy, pozwoliliśmy mu chwilkę pobawić się z dziećmi w centrum handlowym. Niby nic wielkiego, zabawa polegała na wspólnym bieganiu wokół fontanny z dwoma chłopcami i dwiema dziewczynkami. Kuba bawił się świetnie i był bardzo grzeczny. Kiedy wracaliśmy do domu zapytał, czy dostanie "kolorowy żeton" za grzeczną zabawę z dziećmi. Zatkało mnie.. Dla mnie to był oczywisty sygnał: mamo starałem się, byłem grzeczny, widziałaś to? Ja widziałam. Dlaczego w przedszkolu tego nie widzą..




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz