Rano dodałam wpis o agresji w Zespole Aspergera, chyba miałam jakieś przeczucie..
Dzisiejszy dzień w przedszkolu Kuba miał fatalny. Uderzył dwójkę dzieci i roztrzaskał szybę w drzwiach od łazienki.. Koszmar jakiś. Pani próbowała załagodzić sytuację, tłumacząc że to się mogło zdarzyć każdemu dziecku. I że teraz wymienią szybę na plexi, żeby było bezpieczniej. Ale we mnie i tak się zagotowało. Całe szczęście, że nic się nikomu nie stało. Dzieci powtórzą w domu, że Kuba w złości rozbił szybę w sali i znowu się zacznie opowiadanie historii, że zagraża innym dzieciom i trzeba go usunąć.. Przyszłam do domu i się poryczałam - z bezsilności, ze smutku, z tego że miałam ochotę sprać go na kwaśne jabłko za to co zrobił..
Kiedy się uspokoiłam, zaczęłam myśleć jak matka dziecka z ZA. Co spowodowało takie zachowanie, dlaczego cały dzień (bo dostarczył dzisiaj paniom w przedszkolu dużo więcej "atrakcji") miał taki nerwowy, o co chodzi? I jest, znalazłam rozwiązanie.. Kuba nie chciał iść na dzisiejszą terapie SI. A dlaczego nie chciał iść? Bo się boi.. Czego? Że spadnie z huśtawki, że zwymiotuje kiedy będzie się kręcił, i że piłka do masażu go ugniecie tak mocno, że umrze.. To wszystko udało mi się wyciągnąć od niego podczas rozmowy. Podczas ostatnich zajęć nie bardzo chciał współpracować, w domu też odmawiał ćwiczeń. Dzisiaj rano przed wyjściem do przedszkola wykłócał się, że jest wtorek ( we wtorek nie ma SI). Kompletnie tego nie skojarzyłam.
Wytłumaczyłam wszystko , zapewniłam że piłka go nie zabije a pan zawsze go trzyma i nie spadnie z huśtawki. Udało mi się nawet dogadać w sprawie zdjęcia skarpetek. I co? Zajęcia były bardzo udane. Skarpetki Kuba zdjął sam, a jak. Pozwolił wymasować stopy, pochodził po macie z kolcami - czym wprawił pana Radka w osłupienie. Dowiedziałam się więc, że żadnej nadwrażliwości na stopach nie ma. Doszliśmy razem do wniosku, że niechęć do zdejmowania skarpetek spowodowana jest strachem. Kuba kiedy miał 1,5 roku stanął gołą stopą na pszczole, która go ukąsiła. On tego już nie pamięta, ale strach pozostał. Strach przed chodzeniem z gołymi stopami.. Ulgę przyniosła wtedy woda, dlatego w kąpieli i na basenie nie boi się chodzić na bosaka.
I tak to człowiek musi się gimnastykować aby dowiedzieć się z jakiego powodu dziecko urządza w przedszkolu "armagedon". Mam nadzieję, że problem ze strachem przed zajęciami SI mamy za sobą. Przede mną konieczność zmierzenia się z konsekwencjami dzisiejszego zachowania Kuby w przedszkolu.. Oj, będzie się działo..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz