Witam wszystkich..
Dzisiaj postanowiłam dołączyć do społeczności blogujących matek, których synowie zmagają się z Zespołem Aspergera. Dużo takich blogów ostatnio czytam, odnajduję w nich nadzieję dla siebie i synka, że życie po diagnozie jednak się nie skończyło i może być nawet całkiem fajne. Wiem, ZA to nie rak chociaż też jest nieuleczalny. Ale i tak wywraca życie i dotychczasowe plany do góry nogami. U nas zjawił się niespodziewanie i udowodnił, że te wszystkie choroby i nieszczęścia dzieci, które ogląda się czasem w telewizji albo na plakatach, TEŻ mogą dotyczyć nas. Uczy pokory, stawia do pionu i pokazuje, że jednak matka może z siebie wykrzesać więcej cierpliwości, siły i wiary niż jej się do tej pory wydawało..
Chcę tu opisywać nasze codzienne zmagania z aspergerem, dla siebie- aby udowodnić sobie, że każdego dnia jest lepiej. Dla innych - aby zobaczyli i zrozumieli z jakimi problemami zmaga się Kubuś, że nie jest dzieckiem niegrzecznym i źle wychowanym. I dla Kubusia - może kiedyś przeczyta te wypociny matki i sam zobaczy jaką długą drogę przeszedł. I będzie z siebie dumny.
Na początek kilka informacji wstępnych. Kubuś ma 4 lata i 9 miesięcy. Diagnozę o Zespole Aspergera mamy od jakiegoś miesiąca. Podejrzenia ciągnęły się przez kilka miesięcy, ale w zasadzie aż do przekazania diagnozy w głowie tliła się nadzieja, że "może nam się tylko wydaje..". Jednak gdyby nie "upierdliwość" (przepraszam za wyrażenie ale w tym wypadku jest to komplement) Pań w przedszkolu oraz odwaga jednej zaprzyjaźnionej mamy, która zdecydowała się powiedzieć mi o swoich podejrzeniach, pewnie tej diagnozy jeszcze długo by nie było. A my nadal mielibyśmy mglistą nadzieję, że z tego wyrośnie.. Teraz Kuba już jest pod opieką fantastycznej poradni "PRODESTE", gdzie ma terapie, oraz chodzi na zajęcia z Integracji Sensorycznej.
Na początek chyba wystarczy.. Postaram się dopisać jeszcze w trakcie jak dokładnie wyglądała diagnoza, z jakimi dysfunkcjami Kuba się zmaga i jak sobie z nimi radzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz