Kubusiowych ciężkich dni ciąg dalszy. Do wczoraj myślałam, że spadek związany jest z powrotem po feriach do przedszkola więc potrzeba czasu aby wszystko wróciło do normy. Jednak każdy kolejny dzień jest gorszy, napady złości coraz większe i z byle jakiego powodu, bicie, kopanie i nawet jedno ugryzienie było.. Wczoraj wszystko się wyjaśniło. Byliśmy na zajęciach u naszej p.Asi w Prodeste. Po 20 minutach zostałam poproszona na rozmowę. Okazało się, że z Kubą kompletnie nie dało sie w tym dniu pracować. Chodził na czworakach po sali, właził pod stolik i cały czas powtarzał "mi mi" śmiejąc się przy tym. Zero kontaktu. Szczerze powiedziawszy troche mnie to przeraziło, bo takie zachowania były jakiś rok temu, kiedy z Kubą było kiepsko. P.Asia wyjasniła, że kiedy udało jej się nawiązać z Kubą kontakt poskarżył się na nauczycielkę z przedszkola i krzesełko. Opisał jak bardzo nie lubi sadzania i przytrzymywania na krzesełku przez Panie.. po czym znowu się "wyłączył".. Wiedziałam, że nie lubi tej metody, ja sama zgłaszałam już kilka razy że mi się to nie podoba, ostatni raz przed feriami kiedy zauważyłam na ramionach Kuby siniaki od trzymania. Wtedy Pani zapewniła mnie, że trzyma Kubę tylko w sytuacji kiedy wpada z histerie i bardzo bije i zamierza z niej zrezygnować. Jak widać nie zrezygnowała a metoda nie tylko przestała działać ale zaczęła zmierzać w bardzo złym dla Kuby kierunku. Nie sądziłam, żę może to spowodować nawet zaprzepaszczenie całego roku terapii i wszystkiego co udało się z Kubą wypracować. Dzisiaj stanowczo zabroniłam sadzania Kuby na krzesełku, w poniedziałek p.Asia wybiera się do przedszkola na rozmowę z nauczycielkami.
Wróciłam wczoraj do domu z ciężkim sercem i wyrzutami sumienia, że tak długo pozwoliłam męczyć Kubę. Dałam się przekonać, że nie dzieje mu się krzywda i że to dla jego dobra. Zachowanie Kubusia z ostatnich dni bardzo mnie niepokoiło i zamierzałam o nim porozmawiać z p.Asią ale nie sądziłam że to może się tak skończyć. Z Kuby ciężko cokolwiek wyciągnać, o krzesełku nie chciał nic mówić. Kiedy pytałam czy "było krzesełko" odpowiadał, że nie pamięta i zmieniał temat. Panie też nie zawsze opowiadały co się działo, jedynie tyle że był niegrzeczny.
Wczoraj wieczorem kiedy rozmawiałam z Kubą i powiedziałam, że krzesełka już nie będzie, zapytał z nadzieją w głosie, czy zabronie Pani w przedszkolu. Odpowiedziałam, że tak, zabronie..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz