czwartek, 27 lutego 2014

Kuba testuje cierpliwość..

Kuba testuje, oj testuje cierpliwość Matki na wszystkich poziomach.. Po tygodniowej nieobecności w domu sprawdza wszystkie granice i zasady - czy aby na pewno są, czy może coś się zmieniło lub coś można więcej wycisnąć dla swoich korzyści.
Zaczęło się w niedzielę wieczorem od sprzątania zabawek. Kuba chciał sprawdzić czy nadal musi przed spaniem posprzątać zabawki czy może będzie mógł bawić się dalej. Nie udało się, zabawki trzeba sprzątać a konsekwencją nadal jest areszt autek - tym razem były 3 szt. 
W poniedziałek Kuba postanowił sprawdzić czy może uda się wymusić na Matce kupienie czegoś w sklepie oraz pójście tam gdzie on chce za pomocą szarpania i wrzasków. Znowu się nie udało - Matka się zdenerwowała, konsekwencje za bicie, wrzaski i szarpanie na ulicy były - tym razem zakaz grania na telefonie tego dnia. Ze sprzątaniem zabawek już problemu nie było..
We wtorek Kuba testował Panie w przedszkolu, w domu już był grzeczny. Gdyby nie braki w teorii umysłu pomyślałabym, że planuje kolejne testy na następny dzień..
W środę Kuba został w domu. Od rana zaczął testowanie. Najpierw postanowił wyprowadzić Matkę z równowagi domagając się potwierdzenia którym z ciasteczek ( z gry "Ciasteczkowy potwór") Kuba bawił się ostatnio ( czyli jakieś pare miesięcy temu..). Dodam że wskazane ciasteczka były identyczne. Jeśli ktoś miałby problem ze zrozumieniem, mogłabym podać podobny przykład : której łyżeczki deserowej ( a mam ich 5 takich samych) używałam 3 tygodnie temu do słodzenia herbaty? Nie można powiedzieć że "tego ciasteczka" bo będzie dyskusja, że nieprawda, itd. Tak więc lepiej w dyskusję się nie wciągać.. Matka się nie wciągnęła, kazała Potwora schować i zakończyć temat. Wtedy Kuba wymyślił nowy test. Stwierdził, że jego imię mu się nie podoba i chce mieć na imię Maciek. Tu się Matka dała podejść i zaczęła dziecku tłumaczyć, że to rodzice wybierają imiona swoim dzieciom i że on też kiedyś będzie wybierał dla swoich, itd. Błąd!! Krzyki, tupanie nóźką i ogromne pretensje że musi mieć na imię Kuba już do końca życia. To się Matce ciśnienie podniosło i stwierdziła, że od tej chwili będzie się do syna zwracać "chłopczyku".Dziecko się poddało po kilku minutach awantury i udawanego płaczu - to już lepiej Kuba niż "chłopczyk".. 
Przed wyjściem na spacer i zakupy Kuba znowu wymyślił test na cierpliwość. Znowu Matka się dała wciągnać w dyskusję, tym razem na temat banków i kredytów hipotecznych. Nie chcąc się zagłebiać napiszę tylko, że dyskusja szybko się skończyła bo cierpliwość Matki była już na wyczerpaniu. Na spacerze i zakupach było już spokojnie. W domu Kuba kontynuował testowanie - tym razem już na Tacie, który wrócił wcześniej z pracy. Konsekwencją histerii przy obiedzie i kilku innych, których już nawet nie chce mi się opisywać, znowu był zakaz grania na telefonie w tym dniu.
Dziś Kuba znowu jest w domu. Próbował już przetestować Matki cierpliwość twierdząc, że bułeczka (którą je codziennie na śniadanie) jest kwaśna i niedobra.. No cóż, nie zjesz bułeczki, nie będzie pączka na drugie śniadanie
( a dziś TŁUSTY CZWARTEK :) )
Takie testowanie może wydawać się niegroźne i banalne. Mógłby tak powiedzieć ktoś, kto nie zna Kuby.  To jest mistrz w dyskutowaniu na każdy temat - nawet na taki o którym nie ma zielonego pojęcia. Jest też mistrzem w bardzo szybkim nakręcaniu się i to w dodatku bez hamulców - tak więc często niekontrolowana dyskusja kończy się histerią z biciem i wrzaskami z zupełnie banalnego i niezrozumiałego powodu..

**************************
Zapomniałam napisać dlaczego Kuba od środy jest w domu. Otóż we wtorek w przedszkolu zderzył się głową z koleżnką z grupy. Nie było w tym niczyjej winy jedynie nieuwaga obu dzieci. Skończyło się na ogromnym siniaku na środku czoła. Po powrocie do domu zrobiliśmy okład z lodu i posmarowaliśmy Altacetem. Niestety siniak jest widoczny a Kuba ma problem z jakimikolwiek zmianami w swoim wizerunku. Na wtorkowe zajęcia WWR poszedł w czapce na głowie i odmówił zdjęcia, żeby nikt przypadkiem nie widział guza. W domu szerokim łukiem omija wszelkie lustra, telewizor trzeba było zakryć bo w nim też odbicie twarzy jest widoczne. Na dwór wychodzi bo i tak ma czapke na głowie, ale jak w przedszkolu cały dzień bawić się w czapce? Tak więc Kuba resztę ferii spędzi w domu lecząc guza na czole..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz