Weekend pełny wrażeń.
W sobotę były kolejne warsztaty w Prodeste, tym razem dotyczące teorii umysłu oraz centralnej koherencji. Temat bardzo ważny, tym bardziej że Kuba ma dosyć spore zaburzenia w tym obszarze. Zaburzenia teorii umysłu dotyczą braku myślenia o tym, że inni też mają myśli i te myśli mogą być inne niż nasze. To tak w skrócie oczywiście. Zaliczyć można do nich też brak kontaktu wzrokowego, bez którego ciężko się zorientować jak reaguje na nas druga osoba. A nawet jeśli ten kontakt jest, to może być niewłaściwy. Dziecko może się koncentrować na tęczówkach oczu, fiksując się np.ich kolorem albo kropkami, a nie skupiając się na twarzy drugiej osoby. To z kolei ma też związek z centralna koherencją czyli brakiem umiejętności ogarnięcia całości a nadmiernym skupianiu się na szczegółach.
Dzieci z zaburzeniami TU nie potrafią zrozumieć, że drugą osobę może denerwować coś, co one lubią. Albo że jeśli one coś wiedzą, to wszyscy w koło także wiedzą to samo. W związku z tym nie widzą potrzeby aby o tym rozmawiać albo odpowiadać na pytania. PO CO? To jest zasadnicze pytanie. Takie dzieci skupione są na swoim myśleniu, swoich potrzebach i zainteresowaniach. A PO CO mają interesować i zastanawiać się nad myślami, potrzebami i zainteresowaniami innych ludzi?
Łatwo też sobie wyobrazić, jakie problemy mają dzieci w przedszkolu. Wchodzą do sali i widzą chaos - nie potrafiąc ogarnąć otoczenia nie wiedzą czym w danym momencie mają się zająć. Unikając kontaktu wzrokowego nie wiedzą czy jakieś dziecko zaprasza je do zabawy uśmiechem, a nawet jeśli to zauważą to nie są w stanie rozpoznać intencji. Inicjują zabawę na własnych zasadach, nie licząc się ze zdaniem innych dzieci. Kiedy ktoś protestuje reagują złością i frustracją. Często nie potrafią też odróżnić fikcji od rzeczywistości - jedna z mam podała na wykładzie przykład, że jej dziecko mijając na ulicy kałużę, każe ją sobie wyciąć. Podobnych sytuacji w przedszkolu jest mnóstwo, no bo jak np.można udawać że banan to telefon skoro to banan! A nawet jeśli uda się wytłumaczyć, że bawimy się w udawanie że to telefon to nie ma mowy aby następnego dnia telefonem był np.klocek. Kuba na szczęście nie ma takich problemów z zabawą w udawanie, chociaż czasem ma problem z rozpoznaniem czy coś jest fikcją czy rzeczywistością, np. oglądając jakiś program w telewizji pyta tysiąc razy i za każdym razem czy ta osoba żyje naprawdę czy jest wymyślona.. Bywa to męczące kiedy program leci codziennie 4 razy w tygodniu :|
Aby zbadać czy dana osoba ma zaburzenia teorii umysłu można zrobić test "Sally-Ann". Wygląda on w ten sposób: w pokoju znajdują się dwie dziewczynki Sally i Ann oraz dwa pudełka. Do jednego pudełka Sally wkłada kulkę, Ann to widzi. Po chwili Sally wychodzi z pokoju i w tym czasie Ann przekłada kulkę do drugiego pudełka.W którym pudełku będzie szukała kulki Sally kiedy wróci? Każde 4-letnie dziecko bez zaburzeń TU nie powinno mieć problemu z rozwiązaniem tego testu. Kuba oczywiście miał, odpowiedział źle. Mimo że później próbowałam mu to wytłumaczyć nie bardzo umiał "załapać".
Jak można pomóc dzieciom z zaburzeniami teorii umysłu? Tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Oczywiście najlepszą metodą jest rysowanie, gdyż tak jak pisałam wcześniej ( i na wykładzie znowu to powtarzano) dzieci z ASD myślą obrazami. Jeśli przedstawiamy im trudną sytuację za pomocą komiksu łatwiej ją zrozumieją niż jeśli opowiemy.
U Kuby teoria umysłu raczej ma się kiepsko, chociaż ostatnio zauważyłam zmianę. Kiedyś podczas planowania prezentów dla kuzynów ( mieliśmy takie ćwiczenie) Kuba wszystkim bez względu na płeć i wiek chciał kupować autka albo to co akurat jego interesowało. Teraz widząc lalkę stwierdza, że będzie idealna dla młodszej kuzynki, a widząc zabawkę dla maluszków od razu chce kupić dla rocznego kuzyna.
Na koniec jeszcze chciałam napisać, że wczoraj byliśmy na urodzinach u koleżanki Kuby. Impreza bardzo się udała - głównie dlatego że była na mega fajnej i nowej dla Kuby sali zabaw :D Ale dziecko moje się postarało i zaśpiewało 100lat! ( mimo że w przedszkolu nie ma na to szans), wypiło gazowanego szampana ( nie znosi bąbelków w piciu), pięknie wręczyło prezent i złożyło życzenia ( bez pytania: a co dla mnie?) i fantastycznie się bawiło. Matka dumna, syn wybiegany, dostymulowany sensorycznie na maxa. Oby więcej takich pozytywnych dni :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz