Od pogody za oknem można dostać depresji.. Wiosny nie było i wygląda na to że lata też nie będzie.Obym się myliła.
Tydzień minął w miarę spokojnie. Codziennie do przedszkola przychodzi p.Piotr i z tego co wiem nie tylko Kuba bardzo go polubił. Panie mówią, że pozostałe dzieci też do niego "ciągną". Kuba chętniej wychodzi do przedszkola i ogólnie dobrze się zachowuje. Problem był jedynie wczoraj, kiedy p.Piotr musiał wyjść wcześniej. Jednak mimo wszystko atmosfera póki co jest bardzo dobra.
Ogólnie w zachowaniu Kuby zauważyłam, że ostatnio nie bije. W przedszkolu niestety nadal mu się to zdarza, natomiast w domu nawet jak wpadnie w złość to krzyczy, tupie nogami, bije w ścianę ale nie w nas. Poza tym nauczyłam się w końcu podchodzić totalnie bez emocji do jego wybuchów. Czekam spokojnie aż się uspokoi bez zdenerwowania i na luzie. Pomaga bo Kuba widząc że kompletnie się nie przejełam jego krzykami szybciej się wycisza. Tata Kuby musi nad tym jeszcze popracować ale też jest już dużo lepiej.
Pare dni temu Kuba zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Przybiegł do mnie zapłakany i kazał ratować biedronkę, która wpadła do wody. Myślał że się utopiła i nie żyje. Na szczęście biedronka była cała i zdrowa :) W pierwszej chwili pomyślałam że w Kubie w końcu obudziły się uczucia - do tej pory nie płakał nawet kiedy zdechły jego ukochane rybki. Jednak po chwili syn wyprowadził mnie z błędu, kiedy stwierdził że ta biedronka, mimo że żywa to już jest nieodpowiednia i trzeba znaleźć nową. W myśl zasady: zabawka się zepsuła, napraw albo kup nową. W takich sytuacjach Kuba zawsze płakał, tak więc nie chodziło o żal z powodu śmierci zwierzątka tylko z powodu zepsutej biedronki jako zabawki. No cóż, może kiedyś obudzi się z moim dziecku empatia :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz