Śmierć rybki jednak nic nie dała.. Kuba powrócił do "zabijania" dzieci w przedszkolu i bicia. Ostatnie dni są ciężkie,mam wrażenie że Kuba się wyłącza na rzeczywistość. Nie chce chodzić do przedszkola, codziennie kogoś bije, nie słucha, robi afery. Gorzej z komunikacją - nie potrafi powiedzieć co się stało tylko od razu ryczy ( nie płacze tylko ryczy, na całe gardło tak że bębenki w uszach pękają). Nie ćwiczy na SI, p. Radek musi się z nim namęczyć żeby coś zdziałać. W domu nie słucha - można mówić milion razy, dosłownie - efekt zerowy. Nie wiem co się dzieje.. Czy to wina upałów, które wszystkim dają się we znaki. Czy wina tego, że od zeszłego tygodnia nie ma w przedszkolu wolontariusza, który się pochorował. Czy jeszcze coś innego czego nie dostrzegam..
Byłam ostatnio z przedszkolem na dwóch wycieczkach. Miałam okazję obserwować Kubę i inne dzieci w grupie oraz ich relacje. Kuba niby się nie wyróżniał, dobrze się bawił, był grzeczny.Na ostatniej wycieczce było troche gorzej. Na placu zabaw chyba miał już dość dzieci bo zaczął się przepychać do huśtawek, popychać dzieci, buntować się i krzyczeć. Musiałam zabrać go na krótki spacer aby się uspokoił. Dzieci chyba mnie polubiły, bo Pani mówiła że wypytywały czy na następną wycieczkę też z nimi pojadę. To miłe. Szkoda tylko że mojego Kuby nie lubią. Bo jak można lubić kogoś kto bije, wyrywa zabawki i krzyczy.. To są tylko dzieci, nie rozumieją problemów Kuby z komunikacją, zaburzeń w teorii umysłu. Boją się go i nie chcą z nim bawić. To boli, strasznie boli..
Codziennie walczymy o to żeby Kuba normalnie funkcjonował. Ja wiem, że bicie nie jest tu najważniejsze. Psychiatra powiedział mi, żeby nie skupiać się tylko na tym ale konsekwentnie nadrabiać braki w ogólnym rozwoju. Ale jak tu nie skupiać się na biciu skoro ono niszczy wszystko co wypracujemy. A przynajmniej sprawia, że tracę wiarę w to, że cokolwiek wypracowaliśmy. Po miesiącach tłumaczeń, ćwiczeń, pracy Kuba nadal bije dzieci. Jest nawet gorzej ponieważ do agresji fizycznej doszła słowna, czyli mówienie że kogoś zabije, wbije młotkiem w ziemię, pokroi nożem na kawałki. Mnie takie słowa przerażają a co dopiero pięciolatka.
Jeszcze tylko tydzień przedszkola i przerwa. Kuba nie będzie chodził całe wakacje. On odpocznie od dzieci, ja od ciągłych skarg i wysłuchiwania o biciu i problemach. Ale wakacji od terapii nie będzie. Co prawda będziemy tylko chodzić na SI, do Prodeste wrócimy dopiero we wrześniu, ale w domu będziemy ćwiczyć nadal. Mam nadzieję poświęcić Kubie tak dużo czasu jak tylko się uda i pracować, pracować i jeszcze raz pracować aby BICIA we wrześniu już nie było..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz