Wiosna przyszła, mam nadzieję że na dobre, bo właśnie do szafy poszły wszystkie zimowe kurtki. Dzisiaj ma być nawet 19 stopni a tydzień temu jeszcze śnieg leżał na chodnikach. Kubuś cieszy się bardzo na te wiosenne, ciepłe dni. Już dopytuje kiedy rowerek wróci z piwnicy, zapowiada że na dwóch kółkach będzie jeździł (do tej pory uczył się na czterech ). Spacerujemy dużo - dziecko wybiegane to dziecko spokojne i wesołe.
Wczoraj w ramach nagrody za dużą ilość punktów w przedszkolu i mało czarnych kropek ( zaledwie dwie na cały tydzień) poszliśmy na autodrom (karuzela na której jeździ się elektrycznymi autkami). Kuba czekał na tą nagrodę cały tydzień, bo karuzela przyjechała już dawno temu ale pogoda nie sprzyjała aby się wybrać. Strasznie się dziecko cieszyło, tym bardziej że tata postanowił się z nami wybrać. Przejażdżka była super, chociaż Kuba miał tak wystraszoną minę, że wyglądał jakby się miał za chwilę popłakać. Dlaczego? Bo na platformie z autami stały dwa gigantyczne głośniki i muzyka była taka głośna, że własnych myśli nie było słychać..I to wszystko psuło dziecku niesamowitą frajdę z zabawy. Widać było jak cierpi, ale tak bardzo pragnął przejechać się tym autem że postanowił wytrzymać. Po wszystkim poszliśmy na spacer aby Kuba trochę odpoczął - szedł milczący, wystraszony, jakby "wyłączony". Jednak kiedy później zapytałam, czy mu się podobało, bo wyglądał na wystraszonego, odparł że chyba mi się wydawało..
W czwartek mieliśmy terapię z teorii umysłu. Pani Joasia powiedziała, że Kuba koniecznie musi nauczyć się skarżyć w przedszkolu. Może nie tyle skarżyć, co zgłaszać wszystko Pani. Dlatego postanowiliśmy wprowadzić dodatkowe punkty motywujące. Może w ten sposób nauczy się, że wołając Panią pomaga sam sobie. Widzę, że brakuje mu kogoś, kto go pokieruje w zabawie z dziećmi. W domu radzi sobie dobrze, umie poprosić o pomoc, coraz więcej sytuacji konfliktowych da się wytłumaczyć na spokojnie bez krzyków i histerii. W przedszkolu nadal ma z tym problem. Poza tym mamy pracować nad umiejętnością wyobrażania sobie co myśli druga osoba. Nie tylko co czuje kolega, kiedy się go zbije. To też ważne. Ale czy ten kolega spodziewał się, że Kuba go zbije, co sobie myślał, kiedy chciał zabrać zabawkę? I co myślał Kuba, kiedy kolega go zaczepiał, co planował zrobić? Czyli nie tylko co się myśli i czuje po fakcie ale też wcześniej. Takie przewidywanie sytuacji aby móc lepiej panować nad późniejszą reakcją.
Pracujemy także nad integracją sensoryczną. Zauważyłam, że kiedy Kubę za bardzo "nosi", kiedy zaczyna bez celu biegać, zaczepiać, robi się nerwowy to czas na bodźce czucia głębokiego. W praktyce oznacza mocne przytulanie, tarzanie się po łóżku i podłodze, łaskotanie - mocniejsze, przepychanie i ogólnie wygłupy które Kuba lubi najbardziej. I to pomaga. Po kilku takich minutach stymulacji dziecko robi się spokojniejsze i może skupić się na zabawie. To samo zaproponowałam w przedszkolu. Kiedy zaczyna się robić nerwowo, Pani przytula mocno Kubę.
Drugą nowością jest szczoteczka elektryczna. Kuba myje nią zęby od dwóch tygodni. Efekt? Prawie przestał obgryzać paznokcie i trzymać palce w buzi, więcej je. Drgania szczoteczki porządnie stymulują jamę ustną tak więc nie potrzeba dodatkowych bodźców :D
Problem, którego do tej pory nie było, pojawił się natomiast z ubraniami. Kubę zaczynają drażnić ubrania, rozciąga bluzeczki wokół szyi, drapią go koszulki i spodnie. Będę musiała o tym porozmawiać dzisiaj z Panem Radkiem..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz