piątek, 26 kwietnia 2013

Kuba - przedszkolny amant :)

Tak na szybko podsumowanie Kubusiowego tygodnia w przedszkolu. Dzisiaj był bardzo dobry dzień, Kuba zarobił aż 4 punkty - w sumie w całym tygodniu zebrał 12 i tylko 2 "czarne kropy". Brawo!! 

Poza tym mój syn podbija kolejne dziewczęce serca. Dzisiaj rano pokłóciły się o niego aż dwie dziewczynki - Zosia i Natalka. Obie chciały się z Kubą bawić i nie mogły dojść do porozumienia. A Kuba, jak to facet, przyglądał się całej sytuacji i czekał która wygra. Pani stwierdziła, że kiedy w przedszkolu nie ma grupy łobuzerskich chłopców, Kuba zachowuje się bardzo dobrze. Nikogo nie zaczepia, jest spokojnieszy i ładnie się bawi - także z dziewczynkami. No cóż, Kuba jest ślicznym chłopcem, do tego piekielnie inteligentnym ale pozbawionym empatii - będzie łamał kobiece serca jak nic..

Kuba i Zosia

Od razu napiszę, że wycieczka do Radia bardzo się udała. Wczoraj natomiast przedszkolaki miały wycieczkę do Teatru Lalki i Aktora. Kuba pierwszy raz był w teatrze. Wcześniej go nie zabierałam, ponieważ boi się ludzi przebranych za różne postacie - także bajkowe, z pomalowanymi buziami i robiących dziwne rzeczy.. W związku z jego lękami i nieprzewidywalnymi reakcjami wybrałam się razem z przedszkolakami, aby pełnić rolę "cienia" Kuby. Jednak, jak to w bajkach bywa, "strach ma wielkie oczy". Kubie przedstawienie w teatrze bardzo się podobało. Aktorzy nie byli przebrani ponieważ głównymi postaciami były marionetki - piesek i kotka. Aktywnie brał udział w zabawie, odpowiadał na pytania i mimo, że musiał wysiedzieć godzinę na krzesełku, dał radę! Jestem z niego bardzo dumna. 

Każde takie wyjście z grupą Kubusia daje mi możliwość zaobserwowania jak sobie radzi w przedszkolu. Do tej pory zauważyłam, że najwiecej trudności sprawia mu zabawa w czasie wolnym w sali. Wszelkie wyjścia i zorganizowane zabawy znosi całkiem dobrze. 

Poznałam także lepiej jego nową ulubioną koleżankę Zosię. Dziewczynka jest  wesoła i bardzo sympatyczna. A co najważniejsze - bardzo lubi Kubę. Do tego okazała się świetną terapeutką. Całą drogę prowadziła z Kubusiem rozmowę na temat tego co dzieje się wokół: "zobacz Kuba jakie kwiatki! a pamiętasz jakie robaki ostatnio widzieliśmy?Kuba a bałeś się tego pieska bo ja się nie bałam.."A Kuba jej odpowiada, prowadzi dialog, komunikuje się!! Może ktoś się zdziwi, że tak się z tego cieszę ale umiejętność mówienia a komunikowania się to dwie bardzo różne sprawy. Kuba nigdy nie miał problemów z mówieniem, jego zasób słów jest ogromny jak na pięciolatka. Ale ma problem z dzieleniem pola uwagi, rozmową z kimś, odpowiadaniem na pytania. Za to godzinami może opowiadać o autkach i rybkach i zamęczać pytaniami na ich temat. I tutaj kolejny punkt dla Zosi - cierpliwie znosi te opowieści Kuby. Mam tylko nadzieję, że Kuba nie złamie serca Zosi..

środa, 24 kwietnia 2013

Jego Wysokość Król Kuba ZawszePierwszy

Wiosna, a raczej lato w pełni. Trenujemy z Kubą spacerki, jazdę na rowerku (pedałowanie naprzemienne wspomaga pracę obu półkul mózgowych) - matka trenuje szybki marsz plus podnoszenie ciężarów (wnoszenie kilku-kilogramowego rowerka na trzecie piętro). Zamiast wydawać pieniądze na diety i trenera osobistego wystarczy sobie sprawić dziecko z nadpobudliwością ruchową :) Swoją drogą zastanawiam się nad zakupem rolek ponieważ synek nabiera już niezłej prędkości na rowerku..

Próbowaliśmy także bawić się w planowanie prezentów. Jak wcześniej pisałam z Ciocią nam nie wyszło, ponieważ Kuba bezbłędnie trafił w upodobania przyszłej solenizantki. Postanowiliśmy popracować nad kuzynem Kubusia, którego urodziny także się zbliżają. Pierwsze podejście skończyło się bardzo szybko - Kuba podjął decyzję, że kupimy Bartusiowi Angry Birds Star Wars. Kiedy zasugerowałam, że może Bartuś nie lubi takiej gry, mój wszystkowiedzący syn stwierdził że "lubi, lubi" i zakończył temat. Przy drugim podejściu pojawił się problem.. Kiedy przypomniałam, że Bartuś jest starszy (ma 8 lat) Kuba bardzo się zdenerwował. Zaczął krzyczeć, że Bartuś wcale nie jest starszy, a już na pewno nie jest większy od niego, a jeśli jest to Kuba go zmniejszy, a jak to nie pomoże to go zabije.. (mam nadzieję, że mama Bartusia, kiedy to przeczyta, nie postanowi zerwać z nami wszelkich kontaktów w obawie o życie syna..)  Nie pomogło tłumaczenie, że złość nic tu nie da, Bartuś urodził się wcześniej i zawsze będzie starszy. Poddałam się, kiedy po godzinie przekonywania i wymyślania najróżniejszych argumentów Kuba i tak stwierdził, że żadnego prezentu nie będzie bo on Bartusia nie lubi. 

Generalnie problem ten jest dużo poważniejszy. Kuba musi być zawsze najlepszy, najszybszy (np. w zjedzeniu zupy),najsilniejszy (co często udowadnia kolegom w grupie), największy i w ogóle pierwszy. Na spacer zawsze idzie w pierwszej parze, jeśli ktoś z grupy chce iść także pierwszy, musi się wkupić w jego łaski (ostatnio jest to Zosia, która teraz jest ulubioną koleżanką ponieważ przyniosła  laptopa z grami). Póki co nie udało mi się przebrnąć przez ten temat i przekonać Jaśnie Pana, że pierwszy nie zawsze znaczy lepszy. Będę musiała poprosić o poradę Panią Joasię.

Dzisiaj przedszkolaki idą na wycieczkę do Radia. Trzymam kciuki aby obyło się bez draki..

czwartek, 18 kwietnia 2013

Wino i żelki :)

Dostaliśmy nowe ćwiczenia do domu z teorii umysłu. Są ciekawe więc myślę, że łatwiej będzie je realizować. Tym razem oprócz emocji mamy się skupić na przewidywaniu tego co myślą i mogą zrobić inni. Przygotować do takiego myślenia mają odpowiednie ćwiczenia, np. z powtarzania. Będziemy się bawić grając na różnych sprzętach domowych, instrumentach a Kuba będzie powtarzał - widzę tu szansę dla taty Kuby, któremu marzy się perkusja.. Innym wariantem jest pokazywanie różnych sposobów składania kartek - trzeba będzie podszkolić się z origami, bo jeśli Kubie pomysł się spodoba to samolociki i statki szybko się znudzą..
Kolejnym ćwiczeniem jest planowanie wszystkiego co mamy zrobić w szczegółach, czyli np. robimy sałatkę więc najpierw omawiamy dokładnie co potrzebujemy i co z tym będziemy robić. Tutaj pole do ćwiczeń jest naprawdę duże, więc będzie sporo możliwości. Ćwiczeniem które mnie zaskoczyło jest "obgadywanie" ludzi z otoczenia. Jest to jak najbardziej zachowanie społeczne, jednak uważane za niegrzeczne. Dzieci raczej uczy się, że nie ładnie "obgadywać". W tym przypadku chodzi jednak o to, aby Kuba nauczył się bardziej dostrzegać to ci się wokół niego dzieje. Aby nauczył się obserwować ludzi, zauważać ich emocje i zachowania z nimi związane. Kuba jest bardzo skupiony na sobie i swoim świecie, stąd jego problemy w kontaktach społecznych. 
Ostatnim ćwiczeniem jest wspólne planowanie prezentów dla członków rodziny. Kuba będzie miał zadanie "przeprowadzić wywiad" z daną osoba, aby dowiedzieć się co ona lubi, czym się interesuje. To ćwiczenie zrobiliśmy od razu po powrocie do domu. Zbliżają się urodziny Cioci Kubusia, więc postanowiłam do razu podpytać go co możemy kupić:
M: Kubusiu, jak myślisz, co kupić Cioci na urodziny?
K: Wino..
M: (szok!) Wino?A dlaczego?
K: Bo Ciocia lubi.
M: Ok. Wino to świetny pomysł. A coś jeszcze Ciocia lubi?
K:Tak, żelki Haribo!
M: (szok!!!)..
Tak się składa, że Kuba idealnie trafił w upodobania Cioci - dobre wino i paczka żelków Haribo to jest to co Ciocia lubi najbardziej :) Bestia jest inteligentniejsza niż myślałam, bo o ile zamiłowanie do żelków to wspólna pasja Cioci i Kubusia to pomysł z winem mnie zaskoczył..

Chciałam opisać jeszcze jedną smutną historię.. Byliśmy z Kubą w tym tygodniu na dłuuugim wiosennym spacerku. W pewnym momencie Kuba bawił się z młodszym chłopcem na placu, biegali sobie razem. Nagle Kuba się zatrzymał a chłopczykowi chyba nóżki się poplątały i wyłożył się jak długi pod nogami Kuby. Oczywiście płacz, mama chłopca przybiegła go pocieszyć. Kuba stał tam i nie wiedział co ma ze sobą zrobić, w końcu podszedł do chłopca i zaczął go przepraszać i mówić że zrobił to niechcący. Ja się pytam, co zrobiłeś niechcący? Uderzyłem go.. Nie prawda. Widziałam cała sytuację, Kuba nic nie zrobił. Smutne to było okropnie, kiedy widziałam niedowierzanie w jego oczach. Nie mógł zrozumieć, że chłopczyk płacze nie z jego powodu.. Dużo pracy przed nami..

wtorek, 16 kwietnia 2013

Wyłażą z piwnic koty..

Dzisiaj Kuba zaniósł do przedszkola odtwarzacz MP3 ( taki stary, prosty ) i będzie słuchał muzyki, którą mu tata nagrał. Ktoś może powiedzieć, że to przesada - przedszkolak z mp3-ką w plecaku, rodzice na głowę  upadli. Rodzice od dawna już stoją na głowie i magiczne sztuczki wyczyniają ale to jest inna bajka.. Odtwarzacz ma zadanie terapeutyczne. Kuba źle znosi hałas w przedszkolu - a to dzieciaki bez przerwy coś mówią, krzyczą, a to Pani woła, magnetofon włączy. W zasadzie to nie ma ani minuty ciszy, bo jego grupa już nie śpi a odpoczynek mają przy muzyce. Ale przy piosenkach, które Kubie nie odpowiadają. Dlatego w porozumieniu z Panem Radkiem postanowiliśmy wprowadzić odizolowanie się od nielubianych i drażniących bodźców za pomocą muzyki, którą Kuba lubi. W pierwszej chwili byłam przeciwna takiemu pomysłowi. Kuba i tak ma więcej przywilejów niż pozostałe dzieci i myślę, że każdy dodatkowo sprawia, że dzieci mu zazdroszczą i przestają lubić. No bo dlaczego Kuba może słuchać sobie muzyki na słuchawkach w sali a one nie?Każdy by chciał przynieść do przedszkola swoją mp3-kę i słuchać swojej muzyki.. Zgodziłam się bo nie mam innego pomysłu, a poza tym Pan Radek powiedział, że możemy spróbować.

Może kogoś zainteresuje jakiej muzyki będzie słuchał mój syn? Pięciolatek? Nie będą to Fasolki ani Justin Bieber.. Kuba jest miłośnikiem muzyki alternatywnej, której słucha w Radiu Roxy. Na jego mp3-ce znalazły się więc "Koty" - Pablopavo, "I love you" - T.LOVE, "I can't get no gratisfaction" i "Dzień dobry, kocham Cię" - Strachy na Lachy oraz "Miłość to nie pluszowy miś" - Happysad. Nie wiem czy którykolwiek z jego kolegów czy koleżanek podziela gust muzyczny Kuby, może dorosną do niego za kilka lat.. 

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Wiosna :)

Wiosna przyszła, mam nadzieję że na dobre, bo właśnie do szafy poszły wszystkie zimowe kurtki. Dzisiaj ma być nawet 19 stopni a tydzień temu jeszcze śnieg leżał na chodnikach. Kubuś cieszy się bardzo na te wiosenne, ciepłe dni. Już dopytuje kiedy rowerek wróci z piwnicy, zapowiada że na dwóch kółkach będzie jeździł (do tej pory uczył się na czterech ). Spacerujemy dużo - dziecko wybiegane to dziecko spokojne i wesołe. 

Wczoraj w ramach nagrody za dużą ilość punktów w przedszkolu i mało czarnych kropek ( zaledwie dwie na cały tydzień) poszliśmy na autodrom (karuzela na której jeździ się elektrycznymi autkami). Kuba czekał na tą nagrodę cały tydzień, bo karuzela przyjechała już dawno temu ale pogoda nie sprzyjała aby się wybrać.  Strasznie się dziecko cieszyło, tym bardziej że tata postanowił się z nami wybrać. Przejażdżka była super, chociaż Kuba miał tak wystraszoną minę, że wyglądał jakby się miał za chwilę popłakać. Dlaczego? Bo na platformie z autami stały dwa gigantyczne głośniki i muzyka była taka głośna, że własnych myśli nie było słychać..I to wszystko psuło dziecku niesamowitą frajdę z zabawy. Widać było jak cierpi, ale tak bardzo pragnął przejechać się tym autem że postanowił wytrzymać. Po wszystkim poszliśmy na spacer aby Kuba trochę odpoczął - szedł milczący, wystraszony, jakby "wyłączony". Jednak kiedy później zapytałam, czy mu się podobało, bo wyglądał na wystraszonego, odparł że chyba mi się wydawało..

W czwartek mieliśmy terapię z teorii umysłu. Pani Joasia powiedziała, że Kuba koniecznie musi nauczyć się skarżyć w przedszkolu. Może nie tyle skarżyć, co zgłaszać wszystko Pani. Dlatego postanowiliśmy wprowadzić dodatkowe punkty motywujące. Może w ten sposób nauczy się, że wołając Panią pomaga sam sobie. Widzę, że brakuje mu kogoś, kto go pokieruje w zabawie z dziećmi. W domu radzi sobie dobrze, umie poprosić o pomoc, coraz więcej sytuacji konfliktowych da się wytłumaczyć na spokojnie bez krzyków i histerii. W przedszkolu nadal ma z tym problem. Poza tym mamy pracować nad umiejętnością wyobrażania sobie co myśli druga osoba. Nie tylko co czuje kolega, kiedy się go zbije. To też ważne. Ale czy ten kolega spodziewał się, że Kuba go zbije, co sobie myślał, kiedy chciał zabrać zabawkę? I co myślał Kuba, kiedy kolega go zaczepiał, co planował zrobić? Czyli nie tylko co się myśli i czuje po fakcie ale też wcześniej. Takie przewidywanie sytuacji aby móc lepiej panować nad późniejszą reakcją.

Pracujemy także nad integracją sensoryczną. Zauważyłam, że kiedy Kubę za bardzo "nosi", kiedy zaczyna bez celu biegać, zaczepiać, robi się nerwowy  to czas na bodźce czucia głębokiego. W praktyce oznacza mocne przytulanie, tarzanie się po łóżku i podłodze, łaskotanie - mocniejsze, przepychanie i ogólnie wygłupy które Kuba lubi najbardziej. I to pomaga. Po kilku takich minutach stymulacji dziecko robi się spokojniejsze i może skupić się na zabawie. To samo zaproponowałam w przedszkolu. Kiedy zaczyna się robić nerwowo, Pani przytula mocno Kubę. 
Drugą nowością jest szczoteczka elektryczna. Kuba myje nią zęby od dwóch tygodni. Efekt? Prawie przestał obgryzać paznokcie i trzymać palce w buzi, więcej je. Drgania szczoteczki porządnie stymulują jamę ustną tak więc nie potrzeba dodatkowych bodźców :D
Problem, którego do tej pory nie było, pojawił się natomiast z ubraniami. Kubę zaczynają drażnić ubrania, rozciąga bluzeczki wokół szyi, drapią go koszulki i spodnie. Będę musiała o tym porozmawiać dzisiaj z Panem Radkiem.. 

środa, 10 kwietnia 2013

Niepełnosprawność..

Próbuję się ostatnio przebić przez papierologię i przepisologię związaną z orzeczeniem o kształceniu specjalnym. Jest to trudne.. Aby dostać takie orzeczenie, trzeba udowodnić, że dziecko jest niepełnosprawne. No właśnie, i tu pojawia się problem.. Nie, nie natury papierkowej tylko emocjonalnej. Bardzo ciężko jest zaakceptować i przyznać się przed sobą samym że ma się dziecko niepełnosprawne. A z tych wszystkich rozporządzeń i opinii jasno wynika, że autyzm - w tym Zespół Aspergera - to niepełnosprawność. 
Do tej pory skupialiśmy się na tym, że Kuba potrzebuje pomocy, terapii. Nie definiowaliśmy specjalnie jego zaburzeń, tym bardziej, że nie były takie "książkowe" i mocno utrudniające życie. Myśleliśmy sobie : ok, możliwe że to asperger ale z pomocą terapii wyjdzie z tego szybko i nie będziemy musieli nikomu mówić, że tak jest.. Z aspergera się nie "wychodzi" ale jest szansa, że dziecko na tyle dobrze funkcjonuje, że nie trzeba za nim biegać z papierkami i diagnozą przyklejoną do twarzy. Tak mówiono nam w poradni, w której robiliśmy diagnozę. Jednak teraz Kuba potrzebuje orzeczenia o kształceniu specjalnym, głównie po to aby zapewnić mu pomoc nauczyciela wspomagającego. Powiedziano nam: "zróbcie to orzeczenie, przez pół roku Kuba będzie miał pomoc a później schowacie orzeczenie do szuflady i zapomnicie, bo Kuba będzie sobie świetnie radził". Ale to nie jest takie proste. Wraz z orzeczeniem o kształceniu pojawia się orzeczenie o niepełnosprawności, a tego do szuflady nie da się schować. Boję się,że to orzeczenie będzie się ciągnęło za Kubą całe życie i dodatkowo mu je utrudniało. Bo w naszym mocno nietolerancyjnym społeczeństwie takie orzeczenie to tzw. "żółte papiery" i nikt się specjalnie nie zastanawia co to oznacza.U Kuby nie widać niepełnosprawności, ona jest "ukryta" w głowie. 
Mam więc gigantyczny dylemat moralny.. Z jednej strony chcę pomóc swojemu dziecku jak tylko się da, zapewnić mu wszelką możliwą terapię. Z drugiej strony nie chcę żeby jakieś "papierki" zrujnowały mu życie. Bo dla mnie niepełnosprawność to jest poważna sprawa, domyślam się, że wiele osób tak uważa. Nie chcę, żeby na każdym kroku musiał się tłumaczyć na czym ta "jego niepełnosprawność" polega. Bo Kuba ma potencjał, za kilka lat może funkcjonować w miarę normalnie.
A może potrzebuję po prostu więcej czasu aby przyzwyczaić się i zaakceptować fakt, że mam niepełnosprawne dziecko..

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Na emocjonalnej huśtawce..

Kilka dni nie pisałam,a tydzień zleciał mi niesamowicie szybko. W dalszym ciągu jesteśmy w "trybie naprawczym Kubusia". Jest lepiej. W zeszłym tygodniu Kuba zdobył w przedszkolu 11 punktów i tylko 3 czarne kropki.W domu dobrnęliśmy do 5 słoika z punktami co oznacza "ekstra nagrodę".Trochę to skomplikowane ale bez systemu motywującego nie osiągnęlibyśmy tak dobrych efektów wychowawczych.

Teraz trochę o emocjach i "teorii umysłu". Obserwując ostatnio bardzo wnikliwie zachowanie mojego syna, doszłam do wniosku, że siedzi on na takiej "huśtawce emocjonalnej". Ta "huśtawka" jest stabilna i nie kołysze się bardzo rzadko. Jest delikatna, wrażliwa na każdy podmuch wiatru i szturchnięcie. Raz wprawiona w ruch potrafi wykonywać fikołki w powietrzu i ciężko ją zatrzymać. A im mocniej się rozbuja tym łatwiej wpada z jednej skrajności w drugą. I tak jest właśnie z emocjami Kubusia. Czasem wystarczy lekkie szturchnięcie kolegi, słowo wypowiedziane w nieodpowiednim momencie i histeria gotowa. Odpowiedni refleks i wyczucie pozwala zatrzymać "huśtawkę" zanim się rozkręci, ale jeśli się nie uda to trzeba się przygotować na godzinną arię wrzasków, pisków, bicia, płaczu - ostatnio doszły także tupanie i skakanie oraz rzucanie przedmiotami. A taką "huśtawkę" jest bardzo trudno zatrzymać, samemu przy okazji nie wytrącając się z równowagi. Rozwój emocjonalny Kubusia jest daleko w tyle za rozwojem poznawczym i intelektualnym. Jest na poziomie dwuletniego dziecka a nie pięciolatka. Kuba dopiero uczy się panować nad swoją "huśtawką" aby w przyszłości była odporna nawet na mocne podmuchy. A to jest bardzo ważne, bo dzieci z autyzmem, w tym ZA są w dorosłym życiu bardzo narażone na depresje i związane z tym próby samobójcze..

"Teoria umysłu" - system pojęć, który umożliwia człowiekowi wyciąganie wniosków o stanie umysłu innych osób. W skrócie polega to na tym, że nie rozumiemy tego co myśli i czuje druga osoba( ten stan umysłu dotyczy chyba nie tylko autystów..) Dokładniej wyjaśnią poniższe przykłady:



  • Zabawa w udawanie, przyjmowaniem ról - np. nie rozumieją dlaczego ktoś trzymając przy uchu banana zachowuje się tak jakby rozmawiał przez telefon. Podstawą poprawnego odbioru tej sytuacji jest zrozumienie, że ten ktoś wyobraża sobie, że banan to słuchawka telefonu.
  • Współdzielenie zainteresowań i podtrzymywanie relacji naprzemiennej — dla poprawnego zaistnienia w rozmowie o samochodzie, którym interesuje się kolega konieczne jest zauważenie, że patrzy on na ten samochód. Konieczna jest wiedza o tym, że patrzeć na coś to znaczy interesować się, chcieć to dostać. Następnie przypisanie stanu umysłu - „on się tym interesuje". Na końcu konieczne jest przypisanie koledze stanu umysłu dotyczącego oczekiwań — „on oczekuje, że rozmowa będzie dotyczyła tego samochodu, że w swoich wypowiedziach odniosę się do tego, co on mówi".
  • Zrozumienie kłamstwa — żeby zrozumieć istotę manipulacji konieczna jest wiedza o tym, że zachowaniem sterują przekonania. Przekonania nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistość. Przekonania innych możemy zmieniać przez zmianę własnego zachowania lub elementów rzeczywistości. Konieczne jest tu przypisanie stanu umysłu innej osobie i wiedza o tym jak ten stan umysłu można zmienić.
  • Zrozumienie intencji - nie rozumieją różnicy pomiędzy celowym rzuceniem talerza o podłogę i rozbiciem go a przypadkowym upuszczeniem, gdy efekt obydwu działań jest taki sam. W ocenie tej sytuacji odnoszą się do fizycznych cech zdarzenia, pomijając znaczenie zdarzeń umysłowych.
  • Zrozumienie przenośni - możliwą jest sytuacja, w której osoba z autyzmem słysząc komentarz kolegów do jakiejś szczególnie ekscytującej sceny w filmie brzmiący „ale czad”, zapyta „czy macie nieszczelny piec?". Dla poprawnego zaistnienia w tej hipotetycznej sytuacji konieczne jest zintegrowanie informacji dotyczących gestykulacji, mimiki (wskaźniki emocji) z wiedzą na temat tego czym koledzy są zainteresowani. Na tej podstawie możliwe jest przypisanie stanu umysłu — zachwyt, ekscytacja. Stan umysłu czyli wyobrażenie sobie co dana osoba chciała wyrazić mówiąc „ale czad" pozwala na pominięcie dosłownego znaczenia tego komunikatu.
(źródło: Wikipedia)


Kuba opanował zabawy w udawanie oraz radzi sobie jeśli chodzi o zrozumienie przenośni. Natomiast ma problem ze zrozumieniem intencji drugiego człowieka oraz współdzieleniem zainteresowań. Ostatnio byłam świadkiem takiej sytuacji w przedszkolu. W trakcie obiadu- była zupa szczawiowa - Kuba siedział z kolegą przy jednym stoliku. Kuba nie jadł zupy, bo nie lubi. Natomiast kolega powiedział, że zupa jest bardzo smaczna i bardzo ją lubi. Mój syn prawie rzucił się na niego z pięściami za te słowa. No bo jak kolega mógł powiedzieć, że zupa jest smaczna, skoro on jej nie lubi bo jest niedobra ( wg. niego). W domu długo rozmawialiśmy i tym, że ktoś może lubić coś innego niż Kuba, a Kuba może nie lubić tego, co lubią inni. Niby oczywiste, prawda? Dla Kubusia to jest trudne i powoduje "niebezpieczne bujanie się huśtawki"..