poniedziałek, 24 lutego 2014

Ferie..

Piękną mamy wiosnę tej zimy, nawet ferie upływają w wiosennym klimacie. Sanki u nas na balkonie nadal stoją nieodpakowane, za parę dni wrócą do piwnicy. Za to gołębie mają się tak dobrze, że postanowiły już w lutym zbudować gniazdo i złożyć jajka. Dziwna pogoda..
W naszym województwie od tygodnia są ferie. Poprzedni tydzień Kuba spędził u dziadków - sam, bez mamy i taty. Było dobrze, Babcia pochwaliła że ładnie jadł, był grzeczny. Miał jeden dzień "spadkowy" i postanowił Babcię zbić z powodu braku ulubionego serka w lodówce. Poza tym incydentem było ok. Cieszę się, bo to oznacza że może będzie można Kubę odesłać od czasu do czasu do dziadków i troszkę od niego odpocząć. Dwa lata temu, kiedy Kuba ostatni raz był u dziadków sam, skończyło się na przyspieszonym powrocie do domu po telefonie od Babci nakazującym zabrać delikwenta. Od tamtej pory Kuba wszędzie jeździł pod nadzorem mamy i taty.
Dla matki ten tydzień oznaczał więc urlop - nie tylko od wychowywania ale też od ćwiczeń, terapii i autyzmu. Matka udała się więc w rodzinne strony aby troche naładować baterie. Po powrocie różnica między Kubą a dziećmi kuzynek aż biła po oczach. Jeśli do tej pory nie "zauważałam" sposobu mówienia w stylu profesorskim to teraz nie mam już wątpliwości. Kuba mówi zdecydowanie inaczej niż dzieci w jego wieku. Jest też dużo bardziej skaczący, biegający, rzucający się itd. Tydzień "przerwy" pozwolił mi spojrzeć na Kubę jakby od nowa.. Szybko też dziecko przypomniało rodzicom, że asperger wrócił do domu. Próba przytrzymania wrzeszczącego i bijącego Kuby skończyła się jego krzykami: "zostaw mnie, udusisz mnie, zaraz umrę".. Tu mnie kolega zagiął. Co prawda już jakiś czas temu przestałam się przejmować wrzaskami bo sąsiedzi nas znają, ale na takie "teksty" nie byłam przygotowana. Jeśli każda próba opanowania histerii będzie się kończyła jego krzykiem, że mama go dusi to bardzo szybko zapuka do naszych drzwi policja..

Na zakończenie obrazek, który Kuba namalował u dziadków :)


A w następnym poście opiszę kolejne warsztaty, które mieliśmy tydzień temu - bardzo pouczające..

piątek, 7 lutego 2014

Warsztaty z zabawy..

Z powodu choroby, która dopadła nas zaraz po warsztatach nie miałam okazji opisać co na nich było. Tematem była zabawa. Niby proste - każde dziecko potrafi się bawić, w zasadzie małe dzieci głównie się bawią. Okazuje się, że dzieci z autyzmem nie potrafią. Rodzice, którzy byli na warszatach opisywali różne problemy - jedne dzieci nie chcą się bawić, bo po co? Nie będą się bawić w doktora bo nie są chorzy. Nie będą bawić się autkami bo jaki to ma cel?(teoria umysłu się kłania..) Inne dzieci z zabaw tolerują tylko rysowanie i wycinanie. Jeszcze inne ( tak jak Kuba) potrafią się bawić ale mają problem z wymyśleniem w co? U nas wygląda to tak, że Kuba pół dnia traci na plątaniu się po mieszkaniu bez celu ( czasem szuka zaczepki i kończy się aferą..). Jeśli mu się powie : Kuba idź się pobawić, to idzie do pokoju i za 5 sekund wraca. Ma dużo zabawek, każde inne dziecko byłoby szczęśliwe. Do tej pory myślałam, że wynika to z tego że wszystkie zabawki mu się już znudziły albo że nie lubi bawić się sam. Okazało się to z braku wyobraźni w co się bawić. Takiego pierwszego kroku. Zaproponowano nam zrobienie albumu z zabawami. Mają tam być opisane zabawy w które Kuba się bawi. Szczegółowość zależy od tego jak dziecko sobie z tym poradzi. 
U nas sprawdza się sama lista zabaw - kiedy Kuba już coś z listy wybierze i zacznie się bawić, reszta sama się układa. Najważniejsze jest to, że wie w co się ma bawić. W przyszłości chcę tą listę dopracować, tak aby dało sie dopisywać nowe zabawy i ewentualnie jakieś wersje danej zabawy. Będzie to trudne bo wg mnie zabaw jest nieskończona ilość ale spróbujemy wpisać chociaż 30-40.

Problem z zabawą wynika z zaburzeń teorii umysłu - głównie. Aby dobrze bawić się z kimś, ważne jest też budowanie relacji. Generalnie rozwój zabawy u dziecka odbywa się pewnymi etapami. I tak jak we wszystkim, nie można przejść do następnego etapu jeśli nie rozwinie się poprzedni.Najpierw jest manipulacja zabawką ( oglądanie, obracanie, dotykanie), później próba budowania, układania np.wieży z klocków. Kolejnym etapem jest wprowadzanie innych elementów np.budowanie zamku dla księżniczki ( są klocki i jest księżniczka). Dopiero później pojawia się zabawa z drugą osobą - budowanie relacji. Na końcu tego łańcucha jest zabawa społeczna. Jesli coś się "posypie" na etapie budowania relacji - nie będzie zabawy społecznej. Większość etapów zabawy rozwija się u dziecka do 2 roku życia. Sama zabawa społeczna pojawia się dopiero w wieku 4-5 lat.

U Kuby te etapy były opóźnione. Nie miał też zbyt dużo możliwości aby ćwiczyć relacje z innymi dziećmi, zanim poszedł do przedszkola. Wcześniej nie miałam pojęcia, że zabawa u dziecka może być takim ważnym elementem rozwoju. Teraz wiem na co zwracać uwagę..  

Kuba polubił rysowanie :)

Kuba wrócił do przedszkola. Pierwszy dzień był średni ale udało mu się zdobyć 6 punktów czyli była nagroda.Drugi dzień trochę gorszy jeśli chodzi o punkty, chociaż kiedy go odbierałam pięknie bawił się z 3 chłopcami na dywanie. Po przyjściu do domu od razu poprosił o kartkę i powiedział, że chce mi coś narysować. Szok!! - Kuba sam chce coś rysować. Usiadł przy stole i narysował "obrazek" z gry Angry Birds Go ( jego nowa ulubiona) - trzy autka z ptaszkami i świnką, do tego proce która te autka wystrzela na tor.Póżniej narysował jeszcze drugi obrazek z budowlą świnek ( też Angry Birds) oraz ptakiem który ma ją zburzyć. Zupełnie sam - jeszcze zapowiadał żebym nie wchodziła do pokoju - bez marudzenia "nie umiem, jestem zmęczony" itd. Dodatkowo obrazki podpisał - jeden dla Cioci drugi dla Mamy. Ten mój wisi oczywiście nad biurkiem w naszej "galerii". Ostatnio często staram się ćwiczyć z nim rysowanie ale przeważnie trwa to zaledwie kilka minut i już się Kubusiowi nudzi. Dlatego rysujemy proste i często jednoelementowe rzeczy. Jeśli chodzi o poziom rysowania to jest słaby, powiedziałabym że na poziomie 3-4 latka. Ale cieszę się, że Kuba coraz częściej chce rysować i sprawia mu to frajdę. Poniżej jeden z ostatnich rysunków Kubusia :)


Poprawia się także teoria umysłu u Kuby. Zaczyna mieć świadomość "myślenia" i tego że inni też coś "myślą". Społeczne zachowania też są coraz lepsze. Kuba chętnie bawi się z innymi dziećmi, myśli o tym że chce się z kimś bawić. Ostatnio zaskoczył mnie. Kupiliśmy serek z naklejkami. Okazało się, że takie same naklejki już ma z poprzedniego serka. Była złość i tupanie nóźką. Powiedziałam do niego : pomyśl co możesz zrobić z tą naklejką skoro jej nie chcesz? Pomyślał i stwierdził, że da ją koledze z przedszkola - Maćkowi ( ostatnio ulubiony kolega). Dlaczego? Bo go lubi. Dzisiaj powiedział, że w przedszkolu narysował dla Maćka rysunek - autko - i mu dał. I Maciek się ucieszył. Jeszcze pare miesięcy temu to było niemożliwe. Dzieci dawały Kubie rysunki aby okazać mu sympatię ale on nigdy - nawet za namową - nie czuł potrzeby narysowania czegoś dla kogoś. Oby tak dalej :)

Problemem jest ostatnio bardzo słaba koncentracja. W zasadzie brak koncentracji. Bardzo utrudnia nam to życie bo Kuba nie "słyszy" co się do niego mówi, zapomina co miał zrobić i ciągle są z tego powodu konflikty. Zastanawiam się z czego to wynika.Przez cały poprzedni tydzień był w domu chory. Nie miał terapii i ćwiczyliśmy też mniej ( bo jak tu ćwiczyć jak głowa pęka od kataru, boli gardło i człowiek nie ma na nic siły ani ochoty). Sensorycznie widać spadek - Kuba jest w ciągłym ruchu. Skacze, rzuca się po podłodze, nie potrafi iść tylko podskakuje, itd.  Możliwe że z tego powodu jest mniej skoncentrowany - jego mózg skupia się na dostarczaniu bodźców a nie na zadaniach. Muszę to skonsultować..

poniedziałek, 3 lutego 2014

Powolny powrót do zdrowia..

Znowu tydzień minął. Tym razem jednak strasznie wolno. To dlatego że cały tydzień wszyscy siedzieliśmy w domu z powodu przeziębienia. Kuba jeszcze dzisiaj zostaje w domu ale myślę, że w środę pójdzie już do przedszkola. 
Siedzenie tyle dni w domu sprawiło, że zmierzłość Kuby wzrosła o jakieś 70%. Od kilku dni słychać krzyki, złość a nawet jednego dnia była próba bicia. Powody są jak zawsze żadne - jakiś klocek nie pasuje, krzywo narysowała się kreska na rysunku, matka kupiła inną wodę do picia niż Pan Kuba sobie zażyczył, itd.. Jedyną pozytywną zmianą jest to że praktycznie nie ma bicia. Jest złość, krzyki a nawet wrzaski ( które Kuba nazywa "dużym smutkiem"), głośne tupanie (sąsiedzi chyba też mają już dość chorego Kuby), rzucanie przedmiotami i (nowość) brzydkie mówienie. Póki co nie ma słów na "k" i tym podobnych ale była już "głupia mama", "śmierdziel", "dupa", itd. Ja nie stosuje zasady ignorowania takich słów aby zapomniał, tylko stanowczo zwracam uwagę że nie wolno tak mówić. P.Asia uważa że lepiej aby Kuba rozładował swoje emocje słowami niż biciem ale troche mnie przeraża wizja przekleństw z ust dziecka ( a takich słów prędziej czy później się nauczy np. w szkole). Wolę zdusić takie przyzwyczajenie w zarodku. 
Podoba mi się, że Kuba coraz częściej mówi jak się czuje, umie określić co go zdenerwowało i dlaczego. Potrafi też zatrzymać się i zastanowić nad swoim zachowaniem. Wczoraj mieliśmy taką sytuację, kiedy Tata częstował się czekoladką a Kuba niespodziewanie wręcz rzucił się na opakowanie i chciał wyrwać. Kiedy Tata się odsunał, był wybuch złości i wrzask. Odesłaliśmy delikwenta do pokoju aby zastanowił się co zrobił źle i dlaczego nie dostał czekoladki, a następnie aby spróbował to zrobić jak należy. Uspokoił się po niecałej minucie, przeprosił, powiedział co było "złe" po czym ładnie poprosił o czekoladkę.Takich "wybuchów" na szczęście jest coraz mniej. Pare dni temu Kuba naprawdę mnie zaskoczył. Kiedy wróciłam z piekarni bez rogalika z czekoladą ( bo już się skończyły) byłam przygotowana na kilkuminutowy wrzask i histerie ( najczęściej jest to "zabijanie" pana piekarza, który nie upiekł wystarczającej ilości rogalików aby wystarczyło dla Kubusia). Tym razem jednak po chwili zastanowienia ( w ciszy!!)  Kuba stwierdził, że nic nie szkodzi, może być bułeczka słodka którą kupiłam. Zapewne moja mina była bezcenna :) Może to się wydawać śmieszne ale z Kubą taka właśnie jest codzienność - nigdy nie wiadomo co spowoduje "odbezpieczenie granata".. 

piątek, 24 stycznia 2014

Postępy Kuby..

Nie wiem jak to się dzieje, że dni tak szybko mi uciekają.. Ale tak chyba jest kiedy się na coś czeka, już zbyt długo..

Kuba świetnie sobie radzi w przedszkolu. Coraz rzadziej musi siedzieć na "krzesełku" - które nadal bardzo mi się nie podoba. Wczoraj zebrał 10 punktów, to nowy rekord. Jednak nadal zdarzają mu się wybuchy złości przy których potrafi uderzyć. P.Asia twierdzi, że 3 tygodnie to zbyt krótko aby udało sie wszystko wyeliminować. Uważa jednak że Kuba ma ogromny potencjał, jest bardzo inteligentny i szybko się uczy. W domu zachowanie Kuby też jest dużo lepsze, mimo że nie mieliśmy z nim większych problemów.

Sensorycznie Kuba radzi sobie coraz lepiej. Pani Asia twierdzi, że Kuba nie ma połowy zaburzeń sensorycznych, które zostały zdiagnozowane. Nie wiem czy wynika to z jej niedostatecznej wiedzy na ten temat, złej diagnozy czy poprostu postępów w prawie rocznej terapii SI. Muszę o tym porozmawiać z p.Radkiem.
Na zajęciach z WWR ( Wczesne Wspomaganie Rozwoju) Kuba pracuje nad umiejętnością przegrywania. Ostatnio p.Ewa doprowadziła Kubę do płaczu wygrywając z nim w grę. Kuba bardzo się zdenerwował i zapowiedział aby więcej tej gry nie przynosiła. Podpowiedziałam, że problemem jest także konieczność bycia pierwszym we wszystkim. P.Ewa będzie miała co robić do czerwca :D

Środa była wielkim dniem dla Kuby. Po paru tygodniach przygotowań przedszkolaki wystawiały z okazji Dnia Babci i Dziadka jasełka. Kuba miał rolę dziecka, które przyszło do stajenki. Nie musiał się specjalnie przebierać i miał krótki wierszyk do powiedzenia. Nie śpiewał kolęd i większość przedstawienia przesiedział z p.Asią, ale kiedy była jego kolej wyszedł i powiedział swoją rolę. To i tak jest sukces, ponieważ na pierwszych próbach, zanim przyszła p.Asia, Kuba siedział głównie w łazience. Nie można było śpiewać ani włączyć magnetofonu bo krzyczał i uciekał. Od stycznia wszystkie próby ze śpiewaniem i muzyką był w stanie wytrzymać siedząc z zasłoniętymi uszami. Dodatkowym motywatorem była "świnka w autku" z Angry Birds Go, która czekała schowana na półce.. Kuba spełnił wszystkie wymagania więc dostał obiecaną nagrodę. Pięknie zrobił też laurki - Dziadkowie byli zachwyceni.

W przyszłym tygodniu w przedszkolu będzie bal karnawałowy. Póki co Kuba deklaruje że chce iść i chce się przebrać. Za kogo? Za "króla świnek" z Angry Birds :D To nawet nie byłoby trudne do zorganizowania przebranie - oczywiście malowanie buzi na zielono nie wchodzi w grę. Problem jest taki, że bal jest pod hasłem "bajki Andersena" więc wypadałoby się przebrać za postać z bajki. A Angry Birds zdecydowanie do nich nie należą. Zastanawiam się jednak czy pozwolić Kuba przebrać się za co chce - ciesząc się, że w ogóle chce się przebrać. Czy próbować przekonać go do innego przebrania ryzykując, że nie będzie chciał w ogóle iść na bal.. Dodatkowym problemem jest to, że p.Asia właśnie się rozchorowała i cały przyszły tydzień jej nie będzie. Kuba będzie więc próbował "odzyskać władzę". Poza tym będzie zamieszanie, muzyka, przebrane dzieci i w tym wszystkim Kuba bez swojej "osobistej Pani". Słabo to widzę.. Kusi mnie aby poprosić Piotra o pomoc, jednak z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że to mogłoby popsuć wszystko co wypracowała p.Asia. Cóż, zobaczymy co przyniesie los..

A jutro warsztaty w Prodeste - "Rozwijanie zabawy dziecka z zaburzeniami ze spektrum autyzmu"..

czwartek, 16 stycznia 2014

Zmiany i walka o władzę..

Znowu dni uciekają zbyt szybko. Dzieje się, oj dzieje.. Jak już pisałam od nowego roku Kuba ma wsparcie nauczyciela w przedszkolu. Pani Asia - pedagog specjalny z doświadczeniem nie marnuje swojego czasu. Pierwszego dnia udało się wyeliminować uciekanie do łazienki przy każdej muzyce i zajęciach nielubianych przez Kubę. Jest to walka ze stereotypami wypracowanymi przez dwa lata. Do tej pory (taka prawda) to mój syn decydował o tym co będzie robił, jak i kiedy w przedszkolu. Kiedy napotykał protest krzyczał (wrzeszczał), bił, kopał itd. Tym sposobem rzadko wykonywał prace plastyczne, nie brał udziału w gimnastyce, angielskim, a jeśli nawet wychodził z grupą do teatru lub galerii to zwiedzał korytarz i spacerował zamiast uczestniczyć. W zasadzie jego pobyt w przedszkolu ograniczał się do tego, że BYŁ. Sukcesem była jakaś aktywność. W ciągu ostatnich miesięcy tych aktywności było coraz mniej a niechęć do przedszkola coraz większa. Piotr pomagał jak mógł, próbował wprowadzić jakieś zasady i pomoce ale sam mógł niestety niewiele. Dlatego tak mocno walczyłam o przyznanie nauczyciela, wiedziałam że to jedyna szansa na poprawę.

Ostatnie 7 dni w przedszkolu to walka - Kuby który traci swoją "władzę" z p.Asią która przejmuje "dowodzenie". Nie jest to ani łatwe ani przyjemne. Codziennie jest płacz, bicie i "zabijanie p.Asi" kiedy Kuba nie może zrobić tak jak chce, jak zawsze robił. Z jednej strony cieszy mnie to, że Kuba zaczyna uczestniczyć w życiu przedszkola - siedzi z dziećmi na dywanie a nie w łazience, słucha kiedy Pani każe posprzątać zabawki, robi prace plastyczne. Z drugiej trochę obawiam się, że to wszystko dzieje się zbyt szybko i zbyt "agresywnie". Do tej pory powtarzano nam, że trzeba tlumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Nic na siłę bo dla Kuby jest to zbyt trudne. Owszem, mieliśmy postępy w domu i na terapiach ale w przedszkolu nadal było kiepsko. Najgorsze było bicie dzieci i pań. Od nowego roku Kuba ani razu nie uderzył żadnego dziecka - bije jedynie Panie, kiedy czegoś mu zabraniają ale i to podobno jest coraz rzadsze. Zdaję sobie sprawę, że za 9 miesięcy Kuba idzie do szkoły i im więcej uda się "wypracować" w przedszkolu tym lepiej. A problemem jest głównie zachowanie i wypracowane stereotypy.

Postanowiłam zaufać p.Asi i poczekać na efekty. Wiem, że Kubie nie jest łatwo - znowu nie chce chodzić do przedszkola, ale wiem też że to wszystko dla jego dobra. Oprócz "łamania" stereptypów p.Asia ćwiczy z Kubą - robi zadania z motoryki dużej i małej, stymuluje czucie głebokie zawijając w uszyty przeze mnie kocyk obciążeniowy, motywuje do nawiązywania kontaktu wzrokowego. Kuba za każdym razem kiedy zrealizuje plan dnia ( siedzi na dywanie, robi prace plastyczną, siedzi przy stoliku podczas posiłku, itd) otrzymuje punkt. Za uzbierane punkty w domu otrzymuje nagrodę - gra na komputerze, na telefonie, wyjście na sale zabaw, itd. Dodatkowo punkty są atrakcyjne - zrobiliśmy kółeczka z postaciami z Angry Birds.

Wiem, że potrzeba czasu aby były efekty. I aby Kuba przestał sie buntować i zaakceptował zmiany. Czekam więc..

wtorek, 7 stycznia 2014

Nowy rok - oby lepszy..

Święta, święta i znowu święta i po świętach,uff nareszcie.. Dla mnie te święta były zdecydowanie za długie. Mimo że grudzień dał nam mocno popalić to cieszę się, że możemy wrócić do rzeczywistości jaką jest przedszkole i praca.
Rok się skończył, wszyscy robią podsumowania więc nie będę się wyłamywać. Mogę śmiało powiedzieć, że rok 2013 był NAJGORSZYM rokiem jaki pamiętam. W zasadzie od samego początku aż do ostatniego dnia.. Taka kumulacja nieszczęść, przykrości i porażek przerosła chyba samą "pechową trzynastkę". Nie będę rozpisywać się o osobistych życiowych kopniakach ( a było ich sporo) bo nie o tym jest ten blog. Życie z Aspergerem też dało nam w kość..
Kumulacja nieszczęść zaczęła sie w styczniu, kiedy przekazano nam diagnoze Kuby. Mimo, że miałam podejrzenia, analizowałam i wiedziałam co nieco o ZA pare miesięcy wcześniej to na przekazanie diagnozy szłam prawie pewna, że to jednak będzie ADHD ( w najgorszym wypadku). To było jak kubeł lodowatej wody na głowę..
Kiedy zaczęliśmy terapie myślałam że w końcu będzie lepiej. Ale spektakularnych efektów nie było. Za to skargi z przedszkola od rodziców były nadal, niechęć Kuby do przedszkola też, nadal było bicie, złość z byle powodu. Zdecydowaliśmy że trzeba zorganizować nauczyciela wspomagającego dla Kuby, a to oznaczało konieczność załatwienia orzeczenia o kształceniu specjalnym-dokumentu stwierdzającego niepełnosprawność dziecka w placówce oświatowej. Było to bardzo bolesne do przełknięcia.Samo załatwianie orzeczenia a później nauczyciela wspomagającego to kolejna droga przez męke. Udało się chociaż musieliśmy na to czekać aż do dzisiaj. Dzisiaj Kuba po raz pierwszy ma zajęcia w przedszkolu z pomocą nauczyciela wspomagającego- p.Asią.
A jaką drogę przeszedł Kuba? Oczywiście jest zupełnie innym dzieckiem niż rok temu. Cały czas sie uczymy jego ogromnych deficytów w teorii umysłu oraz postrzegania świata. Ale Kuba jest już spokojniejszy, potrafi bawić się dziećmi, coraz częściej umie się dzielić zabawkami i przyjmować zasady ustalone przez innych. Szybciej i łatwiej udaje się go uspokoić kiedy wpada w histerię, coraz mniej bije ( w domu zdarza się to naprawdę rzadko). Zaczyna rozumieć, że są pewne zasady których trzeba przestrzegać - nie tylko on ale wszyscy. Robi postępy w rysowaniu i kolorowaniu, coraz ładniej wychodzą mu szlaczki. Nie wpada też w histerię kiedy pobrudzi rączki kredką czy farbką. W domu jest naprawdę fajnym chłopcem z którym można porozmawiać, pobawić się, wyjść na spacer, na kawę do miasta lub na zakupy. Można z nim wyjechać na wakacje, zwiedzać muzea, biegać po plaży, odwiedzać rodzinę. Jest cudowny i kochany. Tylko w przedszkolu nadal ma ogromne problemy - nie chce uczestniczyć w zajęciach, na gimnastyce ucieka do łazienki, nie pozwala włączyć muzyki. Wszystko to wynika z tego, że nie miał w przedszkolu odpowiedniego wsparcia. Najwięcej pracy wykonała dla Kuby p.Madzia i będę jej za to wdzięczna do końca życia. Starała się jak mogła i tylko dzięki niej Kuba chciał chodzić do przedszkola. Kiedy odeszła na zwolnienie wszystko się posypało.
W tym roku mam nadzieję ( wiem wiem,nadzieja matką głupich) że jednak będzie lepiej. Kuba oprócz terapii indywidualnej ma też terapie grupową raz w miesiącu, co tydzień godzinę zajęć z Wczesnego Wspomagania Rozwoju, które rozpoczynamy w czwartek. Wszystko w Prodeste z najlepszymi specjalistami. Do tego oczywiście terapia SI z niezastąpionym p.Radkiem. Nauczyciel wspomagający w przedszkolu i matka , która raz w miesiącu chodzi na specjalne warsztaty dotyczące autyzmu. Wszystko po to aby pomóc temu małemu chłopcu samodzielnie i normalnie funkcjonować w życiu.
Niedługo też zacznę poszukiwania szkoły dla Kuby, którą ma rozpocząć we wrześniu. Na wiosnę znowu załatwianie orzeczenia o kształceniu specjalnym, które muszę mieć do końca maja. Oprócz tego dwa marzenia i jedno postanowienie na nowy rok dotyczące spraw osobistych - oby wszystko się spełniło, tego życzę sobie oraz WSZYSTKIM BLISKIM i czytelnikom.