czwartek, 16 stycznia 2014

Zmiany i walka o władzę..

Znowu dni uciekają zbyt szybko. Dzieje się, oj dzieje.. Jak już pisałam od nowego roku Kuba ma wsparcie nauczyciela w przedszkolu. Pani Asia - pedagog specjalny z doświadczeniem nie marnuje swojego czasu. Pierwszego dnia udało się wyeliminować uciekanie do łazienki przy każdej muzyce i zajęciach nielubianych przez Kubę. Jest to walka ze stereotypami wypracowanymi przez dwa lata. Do tej pory (taka prawda) to mój syn decydował o tym co będzie robił, jak i kiedy w przedszkolu. Kiedy napotykał protest krzyczał (wrzeszczał), bił, kopał itd. Tym sposobem rzadko wykonywał prace plastyczne, nie brał udziału w gimnastyce, angielskim, a jeśli nawet wychodził z grupą do teatru lub galerii to zwiedzał korytarz i spacerował zamiast uczestniczyć. W zasadzie jego pobyt w przedszkolu ograniczał się do tego, że BYŁ. Sukcesem była jakaś aktywność. W ciągu ostatnich miesięcy tych aktywności było coraz mniej a niechęć do przedszkola coraz większa. Piotr pomagał jak mógł, próbował wprowadzić jakieś zasady i pomoce ale sam mógł niestety niewiele. Dlatego tak mocno walczyłam o przyznanie nauczyciela, wiedziałam że to jedyna szansa na poprawę.

Ostatnie 7 dni w przedszkolu to walka - Kuby który traci swoją "władzę" z p.Asią która przejmuje "dowodzenie". Nie jest to ani łatwe ani przyjemne. Codziennie jest płacz, bicie i "zabijanie p.Asi" kiedy Kuba nie może zrobić tak jak chce, jak zawsze robił. Z jednej strony cieszy mnie to, że Kuba zaczyna uczestniczyć w życiu przedszkola - siedzi z dziećmi na dywanie a nie w łazience, słucha kiedy Pani każe posprzątać zabawki, robi prace plastyczne. Z drugiej trochę obawiam się, że to wszystko dzieje się zbyt szybko i zbyt "agresywnie". Do tej pory powtarzano nam, że trzeba tlumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Nic na siłę bo dla Kuby jest to zbyt trudne. Owszem, mieliśmy postępy w domu i na terapiach ale w przedszkolu nadal było kiepsko. Najgorsze było bicie dzieci i pań. Od nowego roku Kuba ani razu nie uderzył żadnego dziecka - bije jedynie Panie, kiedy czegoś mu zabraniają ale i to podobno jest coraz rzadsze. Zdaję sobie sprawę, że za 9 miesięcy Kuba idzie do szkoły i im więcej uda się "wypracować" w przedszkolu tym lepiej. A problemem jest głównie zachowanie i wypracowane stereotypy.

Postanowiłam zaufać p.Asi i poczekać na efekty. Wiem, że Kubie nie jest łatwo - znowu nie chce chodzić do przedszkola, ale wiem też że to wszystko dla jego dobra. Oprócz "łamania" stereptypów p.Asia ćwiczy z Kubą - robi zadania z motoryki dużej i małej, stymuluje czucie głebokie zawijając w uszyty przeze mnie kocyk obciążeniowy, motywuje do nawiązywania kontaktu wzrokowego. Kuba za każdym razem kiedy zrealizuje plan dnia ( siedzi na dywanie, robi prace plastyczną, siedzi przy stoliku podczas posiłku, itd) otrzymuje punkt. Za uzbierane punkty w domu otrzymuje nagrodę - gra na komputerze, na telefonie, wyjście na sale zabaw, itd. Dodatkowo punkty są atrakcyjne - zrobiliśmy kółeczka z postaciami z Angry Birds.

Wiem, że potrzeba czasu aby były efekty. I aby Kuba przestał sie buntować i zaakceptował zmiany. Czekam więc..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz