Wakacje się skończyły.. Nawet nie wiem kiedy minęły te dwa miesiące. Cieszyłam się, że w końcu odpoczniemy od przedszkola i problemów "społecznych". I faktycznie w wakacje Kuba był zupełnie innym dzieckiem. Asperger oczywiście nie zniknął, ale bywały dni kiedy tak nam się wydawało. Mieliśmy dużo wyjazdów - nad morze, do rodziny na mazurach, dziadków Kubusia. Było zupełnie inaczej niż rok temu, kiedy nasze wyjazdy kończyły się katastrofą.
Nad morzem Kuba był najszczęśliwszym dzieckiem na świecie - piasek na plaży, huśtające fale, woda - najlepsza terapia sensoryczna. Poza plażą mnóstwo atrakcji aby zaspokoić niesamowitą ciekawość świata - zwiedziliśmy chyba wszystkie możliwe muzea stacjonarne oraz te pływające. Zgłębialiśmy wiedzę dotyczącą muszelek (sercówki to jedyne które zapamiętałam) oraz wszelkiego ptactwa morskiego. Na następne wakacje koniecznie trzeba zabrać mobilną wersję encyklopedii..
Wizyta u rodziny też była miła i przyjemna. Nawet mimo "spięć" z kuzynami obyło się bez rozlewu krwi. Okazuje się, że Kuba dużo rzeczy już lepiej toleruje, potrafi poprosić, podzielić się. Problem pojawia się kiedy druga strona jest mniej współpracująca albo dochodzi do nieporozumień. Ale stara się, chce bawić się z dziećmi.
Odreagowanie nadmiaru wrażeń zaczęło się po powrocie do domu. Ostatnie dwa tygodnie sierpnia to była masakra. Kuba codziennie urządzał awantury dosłownie o wszystko - o to że tata wychodzi do pracy, że na drugie śniadanie tata kupił mu bułeczkę jogurtową ( mimo że sam o taką poprosił), że mama idzie pod prysznic, itd.. Wróciło bicie, szarpanie oraz wrzask po którym głowa bolała cały dzień. Brak regularnych ćwiczeń sensorycznych sprawił, że Kuba nie potrafił usiedzieć przy obiedzie na krześle - wstawał co 5 minut, rzucał się na meble ( co często kończyło się siniakiem i kolejnym powodem do baardzo głośnego płaczu), rzucał się na nas, popychał, wieszał się- bywało to niebezpieczne jeśli w tym czasie np, ktoś pił herbatę. Pogorszyła się przez to koncentracja - do Kuby można było mówić 1000 razy a on poprostu nie słyszał, wyłączał się, zapominał o czym mówił przed chwilą. Miałam wrażenie że to wszystko co udało nam się wypracować przez miesiące terapii i ciężkiej pracy w domu zniknęło. A przedszkole zbliżało się wielkimi krokami..
Dzisiaj Kuba drugi dzień był w przedszkolu. O ile wczoraj było spokojnie, tak dzisiaj już gorzej. Denerwują go komentarze dzieci, nie potrafi dostosować się do zasad. Do końca września musi radzić sobie sam - nasz wolontariusz Piotr będzie dopiero od października. Nie wiadomo też kiedy będzie nauczyciel wspomagający, ponieważ komisję w sprawie orzeczenie będziemy mieli dopiero za tydzień. Do tego jego ukochana pani woźna została przeniesiona do innej grupy a z nową Panią Kuba nie dogaduje się zbyt dobrze. Pani Asia wiedziała co Kuba lubi i zawsze potrafiła go udobruchać, szkoda że jej nie ma..
Tak więc skończyły się wakacje, zbyt szybko żeby porządnie "naładować akumulatory". Powracamy do szarej i bardzo bolesnej rzeczywistości, w której Asperger daje nam wszystkim mocno w kość..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz