Wczoraj Kuba miał ciężki dzień w przedszkolu. Zaczęło się od tego, że stwierdził że miał przynieść piłkę i jej zapomniał (w przedszkolu właśnie odbywa się tydzień sportowy związany z piłką nożną, w związku z tym pani prosiła o przyniesienie akcesoriów związanych właśnie z tym sportem). Dzień wcześniej ustaliłam z nim, że żadnej piłki nie będziemy przynosić, ale zapomniał o tym. Później dzieci poszły na stadion piłkarski. Była tam wielka kałuża. Koleżanka z grupy powiedziała Kubie że ona ma buty wodoodporne i może wejść do kałuży, a Kuby buty wyglądają podobnie więc pewnie też są odporne na wodę. Nie były.. Dzieci radośnie biegały po kałuży ale później był płacz i złość bo buty przemoczone, skarpety też i w stopy zimno. Po powrocie do przedszkola Kuba odkrył, że ktoś pił wodę z jego butelki. Kolejny powód do płaczu i złości ( z butelki pił Kuba wcześniej ale o tym też zapomniał). Generalnie jedna katastrofa za drugą. Oberwało się także nowemu ulubionego koledze Kuby, za to że powiedział coś pierwszy nie czekając aż Jego Wysokość Kuba Zawsze Pierwszy to zrobi. Panie chyba były bardzo szczęśliwe kiedy w końcu odebrałam Kubę z przedszkola.
Za to popołudniu w domu wszystko było ok. Kuba grzecznie się bawił, zjadł bardzo ładnie obiad, wykonał ćwiczenia. Po burzy zawsze jest przyjemnie - świeże powietrze, czyste niebo. Może przez pare dni będzie ładna pogoda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz