Pasji i zainteresowań ciąg dalszy. Od wczoraj, kiedy to Kuba wyciągnął zbiór książeczek o ptakach polskich, jakie dostał od Cioci, uczy się najróżniejszych odmian gołębi. I tak w drodze z przedszkola uczył matkę, że ten gołąb siedzący na drzewie to Sierpówka a ten który idzie po chodniku to Grzywacz.. Dla matki to i tak wszystko PASKUDY. Dzisiaj do przedszkola dziecko zabrało książeczkę o Wróblowatych i Kaczkach. Zobaczymy czego się nauczy..
Poza tym raczej kiepsko w przedszkolu. Dobra passa się skończyła wraz ze zniknięciem "cienia" Kubusiowego w postaci Pani Asi ( woźnej). Do tej pory p. Asia była zawsze w pobliżu gdy coś się działo, przesiadywała z Kubą w
leżakowni kiedy w sali dzieci ćwiczyły coś, co bardzo mu przeszkadzało. Generalnie trochę za bardzo odciążyła Panie i za bardzo Kuba się do niej przyzwyczaił. Teraz p. Asia niestety musi więcej czasu poświęcać swojej pracy,
ponieważ inna woźna poszła na chorobowe. I Kuba stracił swojego "cienia" a przy tym poczucie bezpieczeństwa. W związku z tym robi się złośliwy, zaczepia dzieci, do tego brzydko mówi. Panie dały mi do zrozumienia, że
pojawiły sie znowu skargi od rodziców. Dzisiaj nawet już Pani Dyrektor o tym ze mną rozmawiała, więc sytuacja robi się poważna..
W przyszłym tygodniu dzieci robią przedstawienie z okazji Dnia Mamy i Taty. Kuba oczywiście nie bierze udziału w żadnej próbie, chociaż zna wszystko na pamięć. I to raczej nie jest problem. W przedstawieniu pewnie weźmie
udział, ale ja nie wiem czy chce na to przedstawienie iść.. Nie chcę narażać siebie i Kuby na komentarze i uwagi od innych rodziców, a na pewno takie będą kiedy się pojawimy. Do tej pory starałam się unikać wszelkich kontaktów z innymi rodzicami ( nie licząc tych których dobrze znam i którzy są w porządku). Z drugiej strony nie chce żeby Kubie było przykro kiedy nie przyjdziemy i nie będzie mógł pochwalić się swoją rolą.. Zacisnąć zęby i stawić czoła atakom rodziców czy dać sobie spokój?
Tymczasem w sprawie orzeczenia nic się nie dzieje. Męczy mnie ciągle przypominanie się o diagnozę kliniczną, która miała być zrobiona szybko a tymczasem mija drugi miesiąc. Bez tego nic nie zdziałam. Poza tym pilnie
potrzebuje wolontariusza do przedszkola, o którego też pytałam już kilka razy. Będę musiała przycisnąć trochę temat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz