Piękna pogoda zdecydowanie nie sprzyja prowadzeniu bloga. Zwyczajny brak czasu aby usiąść i coś napisać. Codziennie robimy z Kubą po kilka kilometrów. W niedziele zaliczyliśmy prawie 10km - Kuba na rowerku, my z mężem truchtem za kolarzem. Maraton Opolski jak nic.
Wczoraj po dłuższej przerwie wróciliśmy na terapie do Pana Radka, do "piewnicy" jak to określił Kuba. Nowe miejsce, dłuższa przerwa a może zwyczajna potrzeba ciała sprawiły że brał bardzo chętnie udział we wszystkich ćwiczeniach. Jak zwykle zadawał tysiąc pytań i powalał poczuciem humoru - Kuba oczywiście :)
Zapytany przez p.Radka czy wie jak sie nazywa ptak, który usiadł na parapecie ( gołąb) odpowiedział bez namysłu : PASKUDA. Pan Radek zgodził się z trafnym określeniem, podzielając tym samym naszą niechęć do tych "latających szczurów". Po raz kolejny Kuba udowodnił też że spostrzegawczość jest u niego na bardzo wysokim poziomie. W ciągu kilku sekund "ogarnął' całe pomieszczenie zmuszając Pana Radka do odpowiadania na milion pytań dotyczących sprzętu - i pajęczyn na suficie.. U dzieci ze spektrum autyzmu mózg kataloguje otoczenie za pomocą obrazów. My "rejestrujemy" od ogółu do szczegółu, Kuba na odwrót. Jak superszybka cyfrówka fotografuje każdy szczegół i zapamiętuje. Dla mnie nie do ogarnięcia..
Kuba w dalszym ciągu rozwija swoje pasje. Obecnie na "tapecie" jest zainteresowanie rybkami. Tzn. do tej pory też interesował się rybkami (stąd akwarium w domu) ale teraz jego zainteresowania przeszły na wyższy poziom. Codziennie skrupulatnie wertuje książkę z opisami ryb, po czym zaskakuje nas nowymi informacjami. Matka dowiedziała się ostatnio co to jest "nadęta najeżka", "znikające ogrody" i jak wygląda czaszka szczupaka. Przy okazji Kuba przy każdym obiedzie, na którym jest ryba, pyta czy też ma truciznę - tak jak ryba fugu. Poza tym stwierdził, że kiedy już umrą mu wszystkie rybki w akwarium to kupi sobie płaszczkę - taką malutką oczywiście (widzieliśmy taką w zoologicznym za bagatela 846zł).
Podobie rzecz się ma z owadami. Pasja nieco mniejsza ze względu na kąśliwość niektórych osobników ale z równie wielkim zainteresowaniem rozwijana. Podczas jednego ze specerów z dziadkami, Kuba nadepnął jakiegoś robaka po czym stwierdził: "zobacz babciu, robakowi wyszedł krem.." Nie muszę dodawać, że wszyscy wrócili spłakani ze śmiechu do domu.
I tak oto Kuba dostarcza nam codziennie nowych atrakcji. Wszystko byłoby ok gdyby nie problem z zabijaniem. Nadal nikt nie może pierwszy zjeść obiadu przed Kubą, a jeszcze broń Boże się tym pochwalić, nikt nie może jeżdzić na dwóch kółkach na rowerze ( bo Kuba się dopiero uczy) ani być od niego wyższy lub starszy. Bo wtedy jedynym rozwiązaniem jest zabicie delikwenta. Przeraził mnie ostatnio stwierdzeniem, że " weźmie młotek i zabije koleżankę z przedszkola, bo zjadła zupę pierwsza".. Nie dociera tłumaczenie, wyjaśnianie, proszenie aby tak nie mówił. Ja wiem ,że to wynika z tego, że Kuba czuje się gorszy, ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. Dlatego nie może znieść, że ktoś jest od niego w czymś lepszy. Złości go to i nie umie sobie z tym poradzić. Codziennie mu powtarzam, że kocham go zawsze i dla mnie jest najlepszy na świecie, nawet jeśli nie zjada obiadu jako pierwszy. Może kiedyś zrozumie..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz