piątek, 10 maja 2013

I po weekendzie..

Wracam po dłuższej przerwie.. Wypadł nam wyjazd do rodziny na długi weekend. Nie licząc pogody wyjazd był bardzo udany. Kuba świetnie sobie radził mimo braku codziennego planu dnia i ogólnego zamieszania.Napady złości były krótkie i łatwe do opanowania. Niestety wróciliśmy z silnym przeziębieniem i chorym gardłem. Kolejny tydzień siedzenia w domu - tzn. raczej nie chodzenia do przedszkola, bo szkoda było nie wykorzytać tak pięknej pogody, mimo kilku paczek chusteczek w kieszeni.

Wczoraj byliśmy na terapii z teorii umysłu. Czekając w poczekalni spotkałam rodzinę z chorą dziewczynką, którzy przyjechali na diagnozę. Dziewczynka była trochę większa od Kuby, ale wyglądała jak jego połowa. Chudziutkie nóżki i rączki, dziwnie wykrzywione. Przyjechała na wózku inwalidzkim. Nie umiała mówić, wydawała jedynie jakieś gardłowe dźwięki, miała problem z jedzeniem i piciem - wszystko wypływało jej z ust. 

Do tej pory takie chore dzieci widziałam jedynie w telewizji, w reklamach fundacji, na zdjęciach. Na szczęście nie miałam okazji spotkać się z takim cierpieniem osobiście. Bo jest to bardzo bolesny widok. Mimo że nie znam tej dziewczynki, jej rodziny, to bardzo im współczułam. Siedziałam na tej kanapie jak sparaliżowana.. Ta mała dziewczynka jest całkowicie zależna od otaczających ją ludzi. Nigdy sama nie pójdzie na spacer, nie pojedzie na rowerze..
Kiedy opowiadałam o tym mężowi , powiedział do mnie: "i ty chcesz żeby ja tam z Tobą chodził?Przecież gdybym coś takiego zobaczył to bym był chory przez tydzień..". Bo serce pęka a żołądek wywraca się do góry nogami kiedy widzi się cierpienie takiej małej istoty. Nie w telewizji, nie w gazecie - tylko na wyciągnięcie ręki, siędzącej na kanapie obok. 

Nie jestem osobą za bardzo wierzącą, ale w tamtym momencie poczułam ogromną potrzebę podziękowania Bogu ( czy jakiejkolwiek wyższej sile) że mój Kuba, mimo swoich zaburzeń, jest zdrowym dzieckiem. Czasem trudnym, doprowadzającym cierpliwość i wytrzymałość do granic możliwości ale jednak samodzielnym, biegającym i zdrowym dzieckiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz