środa, 17 grudnia 2014

Kłamstwo ma krótkie nogi..

Kuba kłamie.. Tak wiem, to żadne odkrycie że dzieci kłamią ale Kubie się to nie zdarzało. Teraz kłamie z premedytacją, planowaniem aby osiągnąć swój cel. Nie jestem specjalistą ale na moje oko jest to mocno związane z teorią umysłu. No bo żeby skłamać aby coś zyskać, trzeba sobie wyobrazić że druga osoba nie wie tego co kłamca, trzeba mieć więc świadomość tego że w jego głowie siedzi coś zupełnie innego niż w głowie osoby okłamanej. A to wypisz wymaluj jest teoria umysłu. Zresztą czytałam gdzieś, że autyści generalnie nie kłamią bo nie potrafią - jest to związane zarówno z deficytem teorii umysłu     ( nie wiedzą jak skłamać) jak i obsesyjnym przestrzeganiem zasad ( przecież nie wolno kłamać). Jak by na to nie patrzeć Matka widzi światełko w tunelu i trochę się z tego kłamstwa cieszy. Ale tylko trochę.. Kłamstwo co prawda nie miało żadnych przykrych konsekwencji ale to w końcu kłamstwo. A Matka do tej pory raczej wierzyła dziecku niż innym obserwatorom, teraz będzie musiała być ostrożniejsza.

W ostatnim czasie generalnie Kuba wspina się na wyżyny swoich możliwości intelektualnych i kombinatorskich. Zachowanie nieznacznie uległo poprawie, mniej jest wrzasków i bicia, jest też chęć robienia zadań w szkole i w domu    ( nawet na "zapas"). Pomagają oczywiście wprowadzone nowe plany aktywności - bardziej szczegółowe, tak jak prosiłam. Pomagają systemy motywacyjne które podpowiedziała poprzednia nauczycielka wspomagająca Kubusia, p.Asia oraz te które wymyśla Matka ( jak zawsze). Pomaga też Kubuś, który w ostatnim czasie trochę się wyciszył i ustabilizował na swojej emocjonalnej huśtawce.
Mieliśmy ostatnio ciekawą sytuację w szkole dotyczącą właśnie motywacji i bicia. Kuba po bardzo ciężkim tygodniu i totalnym złamaniu wszelkich zasad doczekał się ostatecznej i bolesnej konsekwencji - stracił myszoskoczki. Wiedział o tym i był uprzedzany, że tak się stanie, że Matka myszaki odda innym dzieciom jeśli dalej będzie przeginał. No cóż, skoro Matka zapowiedziała trzeba było wykonać. Był straszny płacz, nie złość, nie wymuszanie tylko prawdziwa rozpacz i chyba ( tak się Matce przynajmniej wydawało) zrozumienie swojego zachowania i szczere przeprosiny. Takiego czegoś jeszcze Matka nie widziała w wykonaniu syna więc serce zmiękło i została dana ostatnia szansa. Podpisany kontrakt, obietnica poprawy i myszaki warunkowo zostały. Głównym punktem kontraktu był zakaz bicia kogokolwiek ( z tym Kuba ma ogromny problem i walczymy na różne sposoby od lat). Już pierwszego dnia w szkole był test. Koleżanka z ławki obok bardzo Kubę zdenerwowała - on do niej mówi i mówi, opowiada o pociągach a ona nic i jeszcze powiedziała mu że ma się zamknąć bo jej przeszkadza. No obraza niewybaczalna. Kuba bardzo chciał koleżance dać nauczkę i ją walnąć ale przypomniał mu się kontakt, więc wiedział że nie może. No ale jak to tak, wybaczyć, zignorować? Pobiegł więc do innej koleżanki i powiedział jej na ucho aby ona poszła i uderzyła dziewczynkę. I tak się stało. Jak przystało na szefa mafii - ręce czyste a brudna robota wykonana.
Matka miała później problem z interpretacją - no bo w końcu nie bił ale bicie zlecił, a koleżanka mogła powiedzieć że tego nie zrobi. W każdym bądź razie zadziałały hamulce i myślenie przyczynowo- skutkowe. Na szczęście taka sytuacja póki co się nie powtórzyła a Kuba przez dwa tygodnie nikogo nie uderzył.

Z sukcesów ogromnych muszę się jeszcze pochwalić, że pierwszy raz w życiu Kuba był w kinie na filmie. Wytrzymał do samego końca, nie płakał na końcu, nie zasłaniał uszu ( a było głośno) i bardzo mu sie film podobał. Emocjonalnie przeżywał to jeszcze kilka dni ale były to pozytywne emocje. Cieszę się ogromnie bo nie wierzyłam w to, że będę mogła iść z synem do kina. Było wiele prób ale do tej pory sukcesem było to, że odważył się podejść 5m od kasy.



niedziela, 9 listopada 2014

Rozmowa o autyzmie..

K: Mamo dlaczego niektóre dzieci z autyzmem mówią a inne nie?
M: To zależy jaki mają autyzm.Jeśli jest duży to wtedy nie mówią a jeśli mały to mówią.
K: A można wyleczyć autyzm?
M: Nie,nie można bo autyzm to nie choroba.Ale można go zmniejszyć jeśli chodzi się na terapię i ćwiczy.Tak samo Zespół Aspergera. Po to chodzimy na różne zajęcia, ćwiczymy w domu żeby ten ZA zrobił się taki malutki że prawie go nie będzie widać.
K:(z wielkimi oczami pełnymi nadziei) I wtedy nie będę już bił?
M: Tak skarbie, nie będziesz bił..

piątek, 7 listopada 2014

Szkolne problemy cd.

Atrakcji szkolnych ciąg dalszy. W ostatnim tygodniu było dosyć gorąco. W poniedziałek usłyszałam od Pani że powinnam zabierać Kubę z lekcji wf ponieważ i tak w nich nie uczestniczy -często nie chce się przebrać i chodzi po sali zamiast ćwiczyć. Nie zgodziłam się. Zasugerowałam że może trzeba Kubę zmotywować do ćwiczeń. Pani stwierdziła żebym w takim razie przyszła na zajęcia i się tym zajęła bo ona nie potrafi pracować z "takim przypadkiem". No kurde, czyja to praca?!  Swoją drogą szczerze współczuję Pani nauczycielce bo musi ją potwornie wkurzać że po tylu latach pracy nie radzi sobie z 6-ciolatkiem.
Sytuacja w szkole zrobiła się na tyle poważna że postanowiono zebrać Zespół pedagogiczny i coś poradzić - czyli jak pozbyć się Kubusia z klasy.Zespół miał się zebrać w przyszłym tygodniu w środę. Dzisiaj okazało się że jednak się nie odbędzie. Oficjalny powód jest taki że nie mogły się zebrać wszystkie osoby. Jeśli to prawda to w tej szkole panuje prawdziwy chaos..
Tak czy siak ja poczekam, zbiore posiłki, przygotuję się merytorycznie i papierologicznie (dzisiaj złożyłam wniosek o udostępnienie metryczki subwencji oświatowej) i kiedy przyjdzie czas zapytam Pani czy wie dlaczego Kuba uwielbia się kręcić na jej obrotowym krześle przy biurku..

poniedziałek, 20 października 2014

Matka na wojennej ścieżce..

Matka się wkurzyła dzisiaj dlatego musi emocje złe rozładować pisząc aby kogoś nie zamordować. Ale od początku..
Od jakiegoś czasu docierały do Matki sygnały ze szkoły że z Kubą nie jest dobrze. Wpada w histerie, bije dzieci i Panią, wywala kosz na śmieci, niszczy przedmioty. Nie były to dobre wiadomości, Matka była przygotowana że kryzys nastąpi prędzej czy później ale złe zachowanie zaczęło eskalować coraz bardziej. Codziennie Matka rozmawiała z nauczycielką wspomagającą p.Karoliną. Raz były bardzo złe dni, później zdarzało się kilka bardzo dobrych. P.Karolina wydawała się panować nad sytuacją, Matka starała się wspierać radami i pracą w domu. Ale miarka się przebrała.. Dzisiaj gdy Matka przyszła odebrać dziecko ze szkoły, napadła na nią nauczycielka prowadząca p.Ewa: że właśnie przed chwilą Kuba miał wybuch histerii, że zniszczył jej dziennik, dziennik p.Karoliny, że po raz kolejny wywalił kosz na śmieci, że regularnie wszystkich bije, itd.. Matka ze stoickim spokojem ( ale tylko na twarzy) wysłuchała wszelkich skarg i na koniec powiedziała, że wie że Kuba tak się zachowuje dlatego chodzi do klasy integracyjnej. Nie dokończyła Matka mówić kiedy Pani wypaliła że klasa integracyjna nie jest od tego. Matkę zatkało: że hę??Klasa integracyjna nie jest od tego aby dzieciom niepełnosprawnym ( do których zalicza się także Zespół Aspergera) zapewnić odpowiednią pomoc w realizacji obowiązku szkolnego? Klasa integracyjna nie jest od tego aby właśnie z pomocą pedagoga specjalnego, zajęć rewalidacyjnych oraz Indywidulanego Programu Nauczania wspomóc dzieci z takimi problemami jak ma Kuba? To Matka się pyta: gdzie do cholery moje dziecko ma chodzić do szkoły żeby w końcu nie słyszeć skarg że źle się zachowuje?!Kto jest odpowiedzialny za to aby zapewnić mu właściwą pomoc i wsparcie żeby właśnie w taki sposób się nie zachowywał. Pyta się więc Matka Pani czego się od niej oczekuje - i już się Matce ciśnie na język że może dziecko ma związane i zakneblowane do szkoły przyprowadzić żeby nie przeszkadzało. Pani odpowiada że nie wie ale coś zrobić trzeba. Matkę szlag trafia, na miejscu..

Fakt jest taki że zachowanie Kuba od jakiegoś czasu jest coraz gorsze. Nie chce nic robić na lekcjch ( w domu robimy zadania bez problemu), bije dzieci i Panie, niszczy przedmioty ( w zeszłym tygodniu potargał koledze zeszyt, zdążył zniszczyć też podręcznik szkolny Pani). Jednak każdy kto wie chociaż podstawowe rzeczy na temat ZA wie, że te zachowania nie biorą się z kosmosu. Kuba nie jest uczony w domu jak ma się brzydko odezwać do Pani, że dzisiaj ma wywalić śmietnik i uderzyć Mateusza. A słuchając takich głupich skarg mam wrażenie że Pani właśnie tak myśli. Takie zachowania wywoływane są przez to że Kuba sobie z czymś nie radzi, z sytuacją, otoczeniem i odreagowuje to właśnie w ten sposób. Im mniej sobie radzi i im mniejszą pomoc otrzymuje tym gwałtowniejsze i częstsze są jego reakcje. Zadaniem nauczycieli a głównie nauczyciela wspomagającego jest rozwiązanie problemu a nie czekanie z pretensjami na rodzica. Czy doczekam kiedyś dnia kiedy usłyszę: wie pani co, jest problem więc musimy zrobić tak i tak aby pomóc Kubie.

Po powrocie do domu najpierw Matkę dopadła bezsilność z powodu kolejnych problemów z Kubą. Chwilę Matce zajęło dojście do siebie i wkurwienie się, że po raz kolejny system oświaty doprowadza Matkę do takiego stanu. Ale tym razem Matka już nie będzie się czuła winna tego że urodziła "takie" dziecko i nie da sobie wmówić że "takie" dzieci nie nadają się do społeczeństwa, że trzeba je zamknąć w piwnicy i nie robić nikomu problemu, a już na pewno nie nauczycielom. Z takim ciśnieniem to Matka już żadnej kawy przez miesiąc nie będzie musiała pić..

czwartek, 2 października 2014

Po burzy..

Mieliśmy ostatnio kilka burzliwych dni.. Pare zdarzeń w szkole spowodowało rozbujanie Kubusiowej "emocjonalnej huśtawki". Były krzyki i pierwsze w szkole bicie Pani i kolegów. Kulminacja nadeszła w piątek, tydzień temu. Kuba "wychodził" ze szkoły razem z drzwiami.. A o co chodziło? Zaczęło się od tego, że nie nadążał robić na lekcji wszystkich szlaczków - nie z powodu wolnego tempa ale z powodu dekoncentracji. Płakał więc i chciał żeby reszta klasy na niego poczekała. Wtedy dzieci zaczynały się z niego śmiać, że jest beksą. No i w tym momencie hamulce emocjonalne wysiadały. 
Po powrocie do domu Kuba w dalszym ciągu odreagowywał. Wrzaski, bicie i 40 minutowe histerie bez powodu. Nic nie pomagało, matce kończyła się cierpliwość i pomysły.. Pomogła p.Karolina ( nauczycielka wspomagająca ze szkoły). Poświęciła Kubie więcej czasu w klasie, wyciszyła emocje, ustabilizowała emocje. Jestem jej za to ogromnie wdzięczna bo wiem że mam wsparcie w szkole, nie jestem sama z problemami Kuby. Pomógł też basen, na którym byliśmy w niedzielę. Woda to jest niesamowite narzędzie sensoryczne, a woda z bąbelkami - genialna. Kubie brakuje bodźców sensorycznych i widzę jak się to odbija na jego zachowaniu. Dopóki nie znajdę dla niego odpowiednich zajęć basen będzie stałym elementem w naszym planie tygodniowym.

Poza tym mieliśmy w tym tygodniu rediagnozę w Prodeste. Przekazanie dopiero 23 października, jestem ciekawa jej wyników. Jedno jest pewne - to Zespół Aspergera..


piątek, 12 września 2014

Kuba wraca do normy..

Kubuś wraca do normy. Zachowanie zdecydowanie się poprawiło, wychodzimy na prostą. Była długa rozmowa - bez rysowania i "kartki której nie chce oglądać" ale z konsekwencjami. Kuba pożegnał całe pudełko autek swoich ukochanych. Oczywiście nie oddał bez walki, trochę to trwało ale ostatecznie sam przyniósł i nawet wszystkie autka które były poza pudełkiem dorzucił. Ja nigdy nie zabieram, nie wyrywam Kubie niczego, nawet za karę. Doprowadzam do tego że sam musi to oddać - myślę że tak jest lepiej. Autka wracają pojedyńczo za każdą "uśmiechniętą buźkę" na naszym planie motywacyjnym. Od nowego tygodnia wróci też plan dnia motywujący do samodzielności i dający poczucie bezpieczeństwa. To tyle jeśli chodzi o domowe postępy.

W szkole Kuba póki co radzi sobie dobrze. Nikogo nie bił, trochę krzyczał. Pokłócił się już kilka razy z nowym kolegą Kubą i teraz już nie siedzą razem w ławce. A powód? Najpierw Kuba zorientował się że jego kolega jest wyższy od niego - zorientował po tym jak odkrył że jego krzesełko jest wyższe od krzesełka kolegi. Zrobił awanturę i zapowiedział, że już Kuby nie lubi. Cały weekend "wałkowaliśmy" temat, że ktoś może być od niego wyższy, starszy, lepiej rysować, szybciej biegać itp i to wcale nie oznacza że ta osoba jest lepsza i trzeba przestać ją lubić. W ten sposób szybko straci się wszystkich kolegów i koleżanki i zostanie się sam ze sobą. No cóż, nie udało się.. Kuba ma ogromny problem z "przetrawieniem", że ktoś może coś robić lepiej od niego, że jest starszy lub wyższy. Udało mi sie trafić do niego dopiero wtedy, kiedy powiedziałam że starsi i wyżsi koledzy obronią go w szkole przed łobuzami. Był totalnie zaskoczony i powiedział że o tym nie wiedział. Ucieszyłam się że przyjaźć z Kubą została uratowana. Jednak w poniedziałek znowu doszło do kłótni bo kolega Kuba lepiej zastrugał kredkę - na tym przyjaźń ostatecznie się skończyła.. Teraz Kuba siedzi z dziewczynką Olą. Ola przynajmniej jest mniejsza od niego ale jeszcze nie wiem jak struga kredki..
Nauczycielka wspomagająca p.Karolina póki co uważa że wszystko jest ok i nie ma sytuacji które byłyby naprawdę trudne i poważne. Cieszy mnie to bo to oznacza że panuje nad wszystkim. Jest miła,otwarta i dobrze się z nią współpracuje. Mam nadzieję, że Kuba będzie sobie radził coraz lepiej i znajdzie fajnych kolegów na dłużej.
A tak na koniec- kilka dni temu uslyszałam od syna, gdy odbierałam go ze szkoły:" Mamusiu dziękuje ci, że wybrałaś dla mnie szkołe z takim cichym dzwonkiem." Wzruszyłam się..

środa, 3 września 2014

No i po wakacjach..

Dawno nas nie było. Dużo się działo przez wakacje - nie z Kubą ale wokół Kuby. Dużo zmian, zamieszania, nowości. Kuba znosił to wszystko wyjątkowo dobrze. Brak ćwiczeń, terapii nawet mniejsze zainteresowanie jego osobą i mniej czasu jaki mogliśmy mu poświęcać. Był dzielny, trzeba to przyznać. Nigdzie nie wyjeżdżaliśmy, nigdzie nie byliśmy - ogarnialiśmy chaos. 

Po dwóch miesiącach można powiedzieć, że chaos został częściowo ogarnięty. A Kuba? Właśnie rozpoczął naukę w nowej szkole z nowymi dziećmi i Paniami. Kolejna ogromna zmiana w jego życiu. Kuba się bardzo cieszy że poszedł do szkoły. Poznał już nowego kolegę i bardzo go polubił. Cieszy się także, że dzwonek w jego nowej szkole jest cichy i wcale się nie boi kiedy dzwoni. Ze szkoły wraca uśmiechnięty i chętnie opowiada co robił. Można powiedzieć że jest super. Do czasu kiedy przekroczymy próg domu.. 

Od kilku dni Kuba ma coraz gorszy nastrój. Zaczął się pogarszać pod koniec wakacji a teraz osiągnął już wysoki poziom. Za dużo zmian, za dużo emocji - zbyt wiele jak na takiego małego, rozchwianego emocjonalnie człowieka. Kuba daje upust swoim emocjom tak bardzo, że matka powoli "wymięka".. To nie tak, że nie byłam przygotowana. Wiedziałam że prędzej czy później Kuba musi odreagować te wszystkie zmiany. Ale to jak fantastycznie znosił wszystko przez te miesiące dawało nadzieję, że może jednak nie będzie tak źle. A jest źle.. Powodów do wrzasku i histerii jest nieskończona ilość - od źle postawionego kubka, przesuniętego przez przypadek autka leżącego na dywanie do ryżu na obiad który jest "ochydny". Wrzeszczeć Kuba potrafi z siłą której cały oddział noworodkowy by się nie powstydził. Kuba zaczął też bić - nawet "kartka której nie chce oglądać" już nie pomaga. Matka nie stosuje bicia jako odwetu ale czasami ma ochotę sprać delikwenta na "kwaśne jabłko". Nerwy puszczają kiedy od 12:30 do 21:00 słyszy się wrzask i człowiek ze strachem odstawia kubek na blat.. Pocieszające jest to że sąsiedzi jeszcze nie wezwali policji..

Pod koniec września mamy rediagnozę w Prodeste. Zobaczymy co przez te półtora roku udało się wypracować a gdzie jeszcze są deficyty. Teraz kiedy z Kubą jest gorzej widzę że w pewnych obszarach się "cofnął". Błyskawicznie wpada w schematy, zawiesza się na kilka minut, sensoryka hula na całego - mimo że w ostatnich dniach Kuba opanował jazdę na dwóch kółkach na rowerze ( jest to nasz wielki sukces z którego najbardziej dumny jest oczywiście Kuba). Cóż trzeba wrócić do rzeczywistości, terapii, ćwiczeń oraz wyciągnąć gigantyczne zapasy cierpliwości. 

A tak z innej beczki - czytam aktualnie książkę "Patrz mi w oczy. Moje życie z Zespołem Aspergera". Jest to historia Johna Robisona który opisuje własne życie z ZA w czasach kiedy jeszcze nikt nie diagnozował dzieci w tym kierunku. Osiągnał on ogromny sukces zawodowy jako specjalista od efektów dźwiękowych oraz specjalnych w branży muzycznej. Warto poczytać aby dowiedzieć się co siedzi w głowie Aspika.