Dzisiaj było przedstawienie w przedszkolu z okazji Dnia Mamy i Taty. Wiedziałam, że Kuba za bardzo nie uczestniczy w próbach, za nic nie daje się namówić na śpiewanie piosenki i układ taneczny. Ale próby ogląda i na sam koniec wychodzi na środek i mówi krótki tekst. W porządku, na taki scenariusz byłam przygotowana. Niestety nic z tego nie wyszło..
Odebrałam Kubę wcześniej z przedszkola i przyszliśmy 15 minut przed przedstawieniem. Zanim się zaczęło Pani już z nim do mnie przyszła bo nie chciał czekać z dziećmi. Usiedliśmy razem ustalając że wyjdzie na koniec przedstawienia aby powiedzieć swoją rolę. Po minucie Kuba się rozpłakał i musieliśmy wyjść z sali. W zasadzie całe przedstawienie spędziliśmy na korytarzu. Nie pomogła nawet p.Asia ( nauczyciel wspomagający). Weszliśmy na sam koniec i Kuba z Panią wyszedł na środek i powiedział swoją część. Później dał przygotowany wcześniej prezent i poszliśmy do domu..
Przyznam szczerze, że byłam zawiedziona. Myślałam, że da radę. Wszyscy terapeuci powtarzają, że jest już dobrze, że świetnie sobie radzi, że można zwolnić z terapią. A dzisiaj jak na niego patrzyłam to widziałam że nie jest. Na korytarzu kompletnie nie było z nim kontaktu - ani wzrokowego ani werbalnego. Kuba miotał się jak dzikie zwierzątko zamknięte w jakiejś klatce. Był przerażony mimo że do całej sytuacji był przygotowywany. Jestem z niego dumna, że jednak wyszedł chociaż na chwilkę i wystąpił. Domyślam się jednak, że wszyscy rodzice teraz w domach mocno o tym dyskutują. Widziałam ich spojrzenia, było mi przykro..
Nie wiem co mam o tym myśleć. Czy to oznacza, że jednak nie jest tak dobrze jak mi się wydawało? Czy po prostu Kubę przerosła ta sytuacja - za dużo ludzi, na to nie był przygotowany.
Za tydzień Kuba ma urodziny. Obiecaliśmy zabawę w sali zabaw, na którą może zaprosić kolegów i koleżanki z przedszkola. Ciekawa jestem ilu rodziców pozwoli swoim dzieciom przyjść do Kuby na urodziny po takiej "atrakcji"..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz