środa, 12 października 2016

Rozmowy z Kubą..

Wczoraj Matka postanowiła porozmawiać z Kubą odnośnie tego, że nic nie robi na lekcjach ( tzn. nie przepisuje lekcji do zeszytu, nie robi zadań w ćwiczeniach). Pięć czy sześć godzin spędzonych w szkole i cała praca przyniesiona do domu, aby kolejne kilka godzin spędzić nad książkami. 
Tak więc Matka przez pół godziny się gimnastykowała aby wytłumaczyć synowi, jak ważne jest aby pisał w szkole by później w domu miał czas aby się pobawić i odpocząć. Pół godziny wymyślania przykładów śmiesznych i poważnych, tłumaczenia i wyjaśniania. Na koniec Matka pyta Kubę:
- Czy choć troszkę "ruszyło" Cię to co powiedziałam czy masz to gdzieś? ( Kuba przez połowę rozmowy wpatrzony był gdzieś w drzewa za oknem)
- Noooooooo, troszkę mnie ruszyło a troszkę mam gdzieś.
Ręce Matce opadły ale jest wdzięczna za szczerość dziecka..

środa, 5 października 2016

Powrót..

Długo nas nie było, zaniedbałam bardzo bloga.. To nie tak, że nie było o czym pisać.. Chyba wręcz przeciwnie, za dużo się działo.. Drugi semestr drugiej klasy u Kubusia był dramatyczny.. Sama końcówka roku była już drastyczna.. W czerwcu postanowiłam, że Kuba będzie chodził do szkoły tylko do czwartku abyśmy (wszyscy) mogli dłużej odpocząć w weekend.. I czekałam na wakacje.. Chyba nikt tak jak jak nie mógł się doczekać przerwy..  Nie wiem co spowodowało takie zachowanie u Kuby ale ewidentnie "przelało" mu się życie szkolne.. Zero pisania na lekcji, zero aktywności na lekcji oprócz bicia, wrzasków, biegania po klasie. I codziennie wieczorem płacz, bo nie chce iść do szkoły.. I rano bunt z tego samego powodu.. Koszmar.. 
Wakacje.. Pierwsze dwa tygodnie to było odreagowywanie, wyrzucanie z siebie emocji, oczyszczanie.. Ale później - zupełnie inne dziecko. Uspokoił się, wyciszył, w końcu się uśmiechał.. Byliśmy sami prawie cały dzień, żadnych dzieci, żadnych znajomych, nikogo.. Bo Kuba musiał zapomnieć to, co powtarzał przez ostatnie kilka miesięcy - że nienawidzi dzieci.. 
Później były półkolonie dla dzieci niepełnosprawnych organizowane przez MDK. Znowu dzieci, różne.. Wytrzymał jeden dzień.. Uderzył chłopczyka, który, jak twierdzi, zabierał mu autko. Opiekunowie ( podobno wyszkoleni do pracy z dziećmi niepełnosprawnymi, więc z ZA też) nie poradzili sobie.. Kiedy odbierałam Kubę, jego płacz słyszałam pół kilometra wcześniej.. Wszyscy się na niego skarżyli.. Na drugi dzień postanowiliśmy z Kubą, że zostanie w domu..   
Reszta wakacji była bardzo udana.. Owszem zdarzały się akcje, ale były krótkie i jednorazowe.. Tym razem nie cieszyłam się, że w końcu Kuba wróci do szkoły i będę mogła parę godzin odpocząć.. Tym razem panicznie bałam się powrotu do szkoły.. 
Minął miesiąc w szkole.. Póki co nie jest najgorzej.. Do tej pory zdarzyły się dwie akcje z biciem.. Problemem jest to, że Kuba nic nie robi na lekcjach.. Nie pisze, targa sprawdziany.. Ma ogromne problemy z matematyką - dziecko, które w przedszkolu bez problemu liczyło do 100 teraz nie umie dodawać w zakresie 10.. Odrabianie lekcji w domu  - czyli przepisywanie tego, co powinien zrobić w szkole - zajmuje czasem 3-4 godziny.. W tej chwili testujemy drugi już system motywacyjny ale póki co słabo to wygląda.. Nie wiem co dalej będzie, nie wiem co mam zrobić aby to zmienić..
Aby nie było całkiem "dołująco", Kuba robi też postępy.. W marcu zapisałam go na indywidualne zajęcia na basenie - terapia w wodzie plus nauka pływania.. Radzi sobie rewelacyjnie.. W tej chwili nurkuje bez zatykania nosa, wskakuje do basenu z brzegu, a ostatnio popłynął kawałek bez kółeczka, zupełnie sam :) :) Strasznie jestem z niego dumna.. Robiliśmy też rediagnozę SI - praktycznie we wszystkich obszarach jest gigantyczny postęp.. Nadal słabo z czuciem głębokim i układem przedsionkowym.. Będzie pracować jeszcze do wiosny na zajęciach..
Mam mocne postanowienie, że dam z siebie wszystko aby nie było powtórki z poprzedniego roku, aby Kuba tak bardzo nie cierpiał w szkole.. Mam tylko nadzieję, że starczy mi sił..