Wpis będzie krótki ale przełomowy ( nie, Kubuś nie wyleczył się z ZA.. ). Pisałam już dawno, dawno temu jak Kuba uwielbia ptaszyska Angry Birds. Wszystkie oprócz wersji Space. Tu był paniczny wręcz strach, przez bardzo długi czas próbowaliśmy ten strach przełamać ale nic nie pomagało, wiec się poddaliśmy. Otóż parę dni temu strach zniknął, zupełnie sam, niespodziewanie.
W zeszłym roku ciocia Kubusia kupiła zestaw Angry Birds Space na urodziny, kompletnie nie zdając sobie sprawy z tego strachu. Zestaw "wypasiony" przyleciał aż z USA. Niestety doczekał się jedynie ataku histerii i długi czas leżał w szafie u babci - przy Kubie nie wolno było tej szafy nawet otworzyć. Tydzień temu Kuba stwierdził, że chce aby mu babcia ten zestaw przywiozła. Sam z siebie, zupełnie bez żadnego przypominania nawet. Zestaw aktualnie jest super, zupełnie nie straszny i można pochwalić się kolegom w klasie bo raczej nikt takiego nie ma. CZAD !!
wtorek, 28 kwietnia 2015
piątek, 17 kwietnia 2015
Pozytywnie..
Wiosna przyszła, wykorzystujemy wiec każdą okazję aby nie siedzieć w domu. Sezon rowerowy rozpoczęty, hulajnoga tez w użytku. Teraz syn upomina się o rolki. Matka też chętnie nauczyłaby się jeździć na rolkach, żeby za dzieckiem nie biegać z językiem pod pachą.
W ostatnim czasie Kuba ma dobre dni. W szkole stara się robić zadania, nie bije, coraz mniej jest wybuchów złości a jeśli już nastąpią to szybko udaje się je wyciszyć. Chętnie też bawi się z dziećmi, chociaż nadal zdarzają się konflikty z powodu niezrozumienia przez Kubę zachowania kolegów. Na szczęście coraz częściej Kuba pyta dlaczego ktoś się tak zachował i co ma wtedy zrobić, zamiast od razu grozić tej osobie śmiercią ( lub bić ). Największy problem na tą chwile Kuba ma ze zrozumieniem kolegi-autysty ze swojej klasy. Mimo że dużo rozmawiamy na temat autyzmu, niepełnosprawności innych dzieci oraz deficytów i trudnych zachowań u Kuby, nadal ma z tym problem. Liczę tutaj na pomoc naszej terapeutki z Fundacji DOM, ponieważ od niedawna prowadzi także terapię właśnie tego kolegi. Rozmawiałyśmy już nawet o tym aby zorganizować im jakieś wspólne zajęcia i pomóc im się "dogadać".
Sensorycznie Kuba robi postępy. Widać to chociażby przez to, że coraz rzadziej "wybucha" i szybciej się uspokaja. Nie ma tak wielkiej potrzeby dostarczania sobie bez przerwy bodźców. Postęp również jeśli chodzi o ćwiczenia z gołymi stopami - udało się nawet na zajęciach SI z nową terapeutką - bez krzyków i złości. W domu również robimy ćwiczenia na gołe stopy. Może do wakacji strach minie i Kuba w końcu będzie mógł założyć sandały bez skarpetek ☺
Coraz lepiej Kuba sobie też radzi z brudzeniem rączek - radość z fajnej zabawy jest większa niż silna potrzeba aby natychmiast je umyć. Terapeutka p.Ola stwierdziła, że wynika to z dużej nadwrażliwości powierzchniowej co jest dla mnie zaskoczeniem. Do tej pory myślałam że Kuba ma raczej niedowrażliwość, podobnie jak z czuciem głębokim. Cóż, Matka ekspertem nie jest i codziennie uczy się czegoś nowego.
Od jakiegoś czasu Kuba nosi także zegarek na ręce, co też jest przełomem. Do tej pory żadne bransoletki, zegarki a nawet opaski na sali zabaw nie wchodziły w grę. Zegarek pomaga Kubie zorientować się w szkole kiedy będzie przerwa a kiedy lekcja. Poczucie czasu dla Kuby jest pojęciem kompletnie abstrakcyjnym z czego też wynika sporo konfliktów.
Na koniec postępy muzyczne. W szkole brak postępów - Kuba nadal lekcje muzyki spędza na korytarzu ( jedząc drugie śniadanie ) i panicznie boi się magnetofonu. W domu poprosił o osobistą MP3 z własną, liczącą prawie 50 utworów listą piosenek. Poza tym poprosił tez o zmianę stacji radiowej - na próbę. Jeszcze parę miesięcy temu taka zmiana nie wchodziła w grę a próba oznaczała bunt i kilkudniową złość. Również u babci chętnie słuchał radia ( rok temu babcia oberwała od Kuby pilotem kiedy próbowała radio włączyć ) chwaląc się znajomością tytułów i wykonawców ( Matka zastanawia się czy nie zgłosić Kuby do teleturnieju "Jaka to melodia"). Kuba wsłuchuje się również w piosenki w sklepach ( ostatnio uświadomił Matkę w Empiku, że leci Ed Sheeran - Don't), u znajomych, w autobusie. Wszędzie - poza szkołą. Czy to nadal nadwrażliwość czy jednak schemat, strach? Nad tym Matka się zastanawia, terapeuci też..
I jeszcze na koniec przesilenie wiosenne - mimo, że Kuba jest spokojniejszy to od czasu przestawienia zegarków na czas letni, coraz bardziej jest nakręcony. To jest taka pozytywna energia, bo nie wiąże się ani ze złością ani biciem, ale mam wrażenie że spokojnie mógłby pół osiedla zasilić w prąd. Problem z zaśnięciem i niekończąca się ochota na bieganie, jeżdżenie, spacerowanie. Matka wręcz przeciwnie - wiecznie niewyspana..
W ostatnim czasie Kuba ma dobre dni. W szkole stara się robić zadania, nie bije, coraz mniej jest wybuchów złości a jeśli już nastąpią to szybko udaje się je wyciszyć. Chętnie też bawi się z dziećmi, chociaż nadal zdarzają się konflikty z powodu niezrozumienia przez Kubę zachowania kolegów. Na szczęście coraz częściej Kuba pyta dlaczego ktoś się tak zachował i co ma wtedy zrobić, zamiast od razu grozić tej osobie śmiercią ( lub bić ). Największy problem na tą chwile Kuba ma ze zrozumieniem kolegi-autysty ze swojej klasy. Mimo że dużo rozmawiamy na temat autyzmu, niepełnosprawności innych dzieci oraz deficytów i trudnych zachowań u Kuby, nadal ma z tym problem. Liczę tutaj na pomoc naszej terapeutki z Fundacji DOM, ponieważ od niedawna prowadzi także terapię właśnie tego kolegi. Rozmawiałyśmy już nawet o tym aby zorganizować im jakieś wspólne zajęcia i pomóc im się "dogadać".
Sensorycznie Kuba robi postępy. Widać to chociażby przez to, że coraz rzadziej "wybucha" i szybciej się uspokaja. Nie ma tak wielkiej potrzeby dostarczania sobie bez przerwy bodźców. Postęp również jeśli chodzi o ćwiczenia z gołymi stopami - udało się nawet na zajęciach SI z nową terapeutką - bez krzyków i złości. W domu również robimy ćwiczenia na gołe stopy. Może do wakacji strach minie i Kuba w końcu będzie mógł założyć sandały bez skarpetek ☺
Coraz lepiej Kuba sobie też radzi z brudzeniem rączek - radość z fajnej zabawy jest większa niż silna potrzeba aby natychmiast je umyć. Terapeutka p.Ola stwierdziła, że wynika to z dużej nadwrażliwości powierzchniowej co jest dla mnie zaskoczeniem. Do tej pory myślałam że Kuba ma raczej niedowrażliwość, podobnie jak z czuciem głębokim. Cóż, Matka ekspertem nie jest i codziennie uczy się czegoś nowego.
Od jakiegoś czasu Kuba nosi także zegarek na ręce, co też jest przełomem. Do tej pory żadne bransoletki, zegarki a nawet opaski na sali zabaw nie wchodziły w grę. Zegarek pomaga Kubie zorientować się w szkole kiedy będzie przerwa a kiedy lekcja. Poczucie czasu dla Kuby jest pojęciem kompletnie abstrakcyjnym z czego też wynika sporo konfliktów.
Na koniec postępy muzyczne. W szkole brak postępów - Kuba nadal lekcje muzyki spędza na korytarzu ( jedząc drugie śniadanie ) i panicznie boi się magnetofonu. W domu poprosił o osobistą MP3 z własną, liczącą prawie 50 utworów listą piosenek. Poza tym poprosił tez o zmianę stacji radiowej - na próbę. Jeszcze parę miesięcy temu taka zmiana nie wchodziła w grę a próba oznaczała bunt i kilkudniową złość. Również u babci chętnie słuchał radia ( rok temu babcia oberwała od Kuby pilotem kiedy próbowała radio włączyć ) chwaląc się znajomością tytułów i wykonawców ( Matka zastanawia się czy nie zgłosić Kuby do teleturnieju "Jaka to melodia"). Kuba wsłuchuje się również w piosenki w sklepach ( ostatnio uświadomił Matkę w Empiku, że leci Ed Sheeran - Don't), u znajomych, w autobusie. Wszędzie - poza szkołą. Czy to nadal nadwrażliwość czy jednak schemat, strach? Nad tym Matka się zastanawia, terapeuci też..
I jeszcze na koniec przesilenie wiosenne - mimo, że Kuba jest spokojniejszy to od czasu przestawienia zegarków na czas letni, coraz bardziej jest nakręcony. To jest taka pozytywna energia, bo nie wiąże się ani ze złością ani biciem, ale mam wrażenie że spokojnie mógłby pół osiedla zasilić w prąd. Problem z zaśnięciem i niekończąca się ochota na bieganie, jeżdżenie, spacerowanie. Matka wręcz przeciwnie - wiecznie niewyspana..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
