poniedziałek, 9 stycznia 2017

"Trudne zachowania" a myślenie społeczne - warsztaty

W październiku postanowiłam wybrać się na warsztaty prowadzone przez Prodeste. Chciałam przypomnieć sobie filozofię terapeutów, których cenię najbardziej. Warsztaty dotyczyły tematu "trudnych zachowań" u dzieci ze spektrum autyzmu. 8 godzin -tylko tyle albo aż tyle. Piszę o tym dopiero teraz ponieważ potrzebowałam czasu aby to sobie wszystko poukładać w głowie ( i znaleźć czas by to opisać). 
Pierwsza część warsztatów dotyczyła głównie tego, czy dziecko ze spektrum autyzmu umie rozpoznać swoje emocje, czy w ogóle wie co się z nim w danym momencie dzieje. Okazuje się, że nawet spora część dorosłych z ASD nie wie jakie przeżywa emocje ( chyba nie tylko z ASD). Kolejnym etapem jest to, co z tymi emocjami zrobić. Pani Asia jak zwykle nie zawiodła i przedstawiła temat w taki sposób, że żadne tłumaczenia nie były potrzebne. Poprosiła nas ( osoby uczestniczące w warsztatach) o wypisanie SWOICH trudnych zachowań. Oczywiście każdy z nas ma takie - nawet myślenie o sobie w zły sposób jest trudnym i destrukcyjnym zachowaniem. Obgryzanie paznokci, picie alkoholu, przeklinanie itd. Kiedy już każdy uświadomił sobie, jak trudnym człowiekiem potrafi być dla otoczenia, należało napisać, jakie towarzyszą nam wtedy emocje i co nam pomaga aby te emocje poprawić ( bo przeważnie są to złe emocje). Okazało się, że jeśli ktoś pije bo akurat ma wielkiego "doła" to gadka umoralniająca na temat złego wpływu alkoholu NIE pomaga.  Wszelkie zakazy i nakazy w tym momencie nie poprawiają naszego nastroju i czasem wręcz "podkręcają" nasze zachowanie. 
A jak się to ma do naszych dzieci i ich trudnych zachowań? Właśnie większość z nas, kiedy dziecko zaczyna wrzeszczeć, przeklinać czy robić coś "złego" straszy zakazami, konsekwencjami, grozi itd. Ja sama tak robię i dlatego moment kiedy sobie to uświadomiłam był dla mnie bardzo bolesny.
Na początku naszej drogi próbowałam metod z Prodeste, czyli w momencie kiedy Kuba był wściekły i właśnie "roznosił" wszystko co było w zasięgu jego rąk, mówiłam do niego : " rozumiem, że jesteś zdenerwowany, widzę to". Ale nie przynosiło to żadnych efektów więc się zniechęciłam. Poza tym potrzebny był "szybki" efekt, natychmiastowy hamulec. Dlatego tak często pojawiały się groźby konsekwencjami, straszenie karą. Oczywiście konsekwencje są jak najbardziej na miejscu, zwłaszcza "naturalne" konsekwencje (np.zbyt długo odrabiałeś lekcje, bo Ci się nie chciało więc nie obejrzałeś bajki bo nie zdążyłeś). Zabrakło jednak większej "pracy" na emocjach, nazywaniu ich i akceptowaniu. Teraz to wiem. Myślałam, że Kuba funkcjonuje na tyle dobrze, że doskonale wie jakie emocje przeżywa. W końcu kiedy się wściekał to mówił: jestem wściekły, zaraz Cię walnę. Nawet późniejsze rozmowy skupiały się na tym, że nie wolno bić i jakie grożą za to konsekwencje. W efekcie cały czas mamy powracające bicie bo Kuba nie umie inaczej rozładować zbyt dużych emocji ( przynajmniej tak mi się wydaje, tak to na tą chwilę rozumiem).
Emocje to trudny temat dla mnie. Zagłębiając się w to doszłam do wniosku, że sama mam problem z przeżywaniem i nazywaniem swoich emocji (wynika to z trudnych doświadczeń z dzieciństwa). Przez to jestem osobą raczej zamkniętą w sobie, nie lubię pokazywać swoich emocji, wolę być "sztywna" i w ten sposób lepiej kontrolować sytuację. Boję się niektórych emocji co utrudnia mi czasem kontakty z ludźmi ale nie potrafię tego zmienić. W związku z tym, jak mogę nauczyć mojego syna właściwego przeżywania emocji i panowania nad nimi, skoro sama tego nie potrafię?
Druga część warsztatu dotyczyła relacji i tego jak ważna jest nasza relacja z dzieckiem aby poprawić jego funkcjonowanie. Po raz kolejny powrócił temat punktów za dobre zachowanie, motywacji itd. Ale ile można stosować systemy motywacyjne? Ważniejsze jest zbudowanie głębokiej relacji z dzieckiem, opartej na zrozumieniu jego potrzeb, emocji, zapewnieniu bezpieczeństwa a wtedy "trudne zachowania" nie będą problemem. 
Z tym tematem miałam trochę więcej wątpliwości. Wydawało mi się, że moja relacja z Kubą jest bardzo głęboka a mimo wszystko, to ja obrywam zawsze najwięcej. Więc nie mogłam zrozumieć o co chodzi? Nie wiem, może jednak nie zapewniam mu takiego poczucia bezpieczeństwa jak mi się wydaje, może nie zaspokajam w pełni jego potrzeb i nie rozumiem  emocji( to akurat fakt). Nad tym muszę jeszcze pomyśleć ponieważ chyba nie do końca wszystko zrozumiałam..
Jak zwykle Prodeste stawia mnie do "pionu" i wywraca myślenie do góry nogami - pozytywnie oczywiście..