Godzina 7:20, Kuba przed szkołą je śniadanie. W pewnym momencie mówi:
K: Mamo, a jak to jest, że widzimy niektóre gwiazdy mimo, że już dawno ich nie ma?
Matkę zatkało bo o tej godzinie to Matka ma włączony tryb autopilota - ubrać, nakarmić i odstawić do szkoły. Pół godziny i co najmniej jedną kawę później na pewno udało by się jakoś to wytłumaczyć..
Tym razem pora trochę późniejsza, obiad. Kuba zamyślony, w pewnym momencie mówi:
K: Mamo a wiesz, że grzbietoród amerykański to po łacinie pipa pipa?
M: hę? a co to jest? (No cóż, Matka nie wiedziała)
K: No jak to Mamo, przecież to taka wielka żaba!!
Oczywiście, później Matka nie omieszkała upewnić się w internecie czy tak jest faktycznie.
źródło: http://www.national-geographic.pl/
Póki co Kuba ma dostęp jedynie do książek - wypożyczanych w bibliotece lub kupionych. Strach się bać co będzie jak zacznie korzystać z internetu.. A na koniec historyjka z innej beczki. Wracamy z Kubą ze szkoły i Matka pyta:
M: Co tam dzisiaj w szkole? Było coś ciekawego?
K: Ożeniłem się.
M: (wielkie oczy) Jak to się ożeniłeś?
K: No ożeniłem się, mam żonę.
M: ( próbuje zachować powagę) A z kim się ożeniłeś i kiedy?
K: No z Natalką się ożeniłem, dzisiaj po andrzejkach (mieli na lekcji zabawy andrzejkowe)
M: Ok, no to gratulacje. A jak to wyglądało, jak się ożeniłeś?
K: No podszedłem do Natalki, przytuliłem ją i powiedziałem, że chce się z nią ożenić.
M: A ona coś powiedziała?
K: Tak, powiedziała "tak"i teraz jest moją żoną.
Po przyjściu do domu Kuba stwierdził, że chciałby się jednak ożenić z Kasią.
M: To w takim razie musisz wybrać czy chcesz się ożenić z Natalką czy Kasią?
K: Chcę mieć dwie żony i Kasię i Natalkę. Można tak?
M: No w Polsce to raczej niemożliwe. Można mieć tylko jedną żonę..
K: ( myśli...) To w takim razie ożenię się z Pawłem.
(bez komentarza) :) :) :)
