Miło było ale się .. niestety przychodzą mi do głowy same niecenzuralne określenia. Tak więc rozpoczynamy Nowy Rok.
Święta upłynęły nam w naprawdę miłej atmosferze. Kubuś był grzeczny i pozwolił Matce na chwilę zapomnieć o wszelkich aspergerowych problemach. Ba, Matka się chyba nawet za bardzo z tej grzeczności rozleniwiła i uśpiła swą czujność. Do tego stopnia, że po prawie 3 tygodniach Kubusia w domu 24h na dobę Matka zatęskniła do szkoły.
Trzy pierwsze dni szkolne były w miarę dobre. Kuba zachowywał się poprawnie, nie licząc zbyt mocnego poklepywania dziewczynek po głowie ( wg Pani to było bicie, wg Kuby głaskanie..). Poniedziałek był idealny - Kuba zrobił prawie wszystkie zadania na lekcji, na muzyce grzecznie, bez scen i zupełnie sam wyszedł na korytarz aby przeczekać, na wf przebrał się i brał udział w jednym ćwiczeniu w grupie. Cud, miód i maliny :) Matka w siódmym :):)We wtorek cała sielanka runęła z wielkim hukiem za sprawą Pani od religii.
Kuba generalnie niechętnie uczestniczy w zajęciach religii, nie bardzo chce się modlić na początku lekcji ale po długich rozmowach jest w stanie zmobilizować się i modlitwę odmówić. We wtorek Pani zdycydowała odmówić na początku lekcji wszystkie znane i nieznane modlitwy, co wzbudziło prostest Kubusia. Postanowił wyjść na korytarz i przeczekać ten "trudny" dla niego moment na ławce. Pani się nie zgodziła żadając natychmiastowego powrotu do klasy, siłą wyciągała zeszyt kontaktowy z placaka co w efekcie tylko pogorszyło sytuację. Skończyło się na brzydkich komentarzach ze strony Kuby, np."weź te łapy", krzykach oraz totalnym rozchwianiu emocjonalnym dziecka. Kuba nie był w stanie się uspokoić jeszcze przez dwie kolejne lekcje, nie chciał wykonywać już żadnych zadań, uderzył dwójkę dzieci oraz Panią. Matka została więc wezwana w trybie natychmiastowym do szkoły. Dodam, że na lekcji religii nie ma nauczycielki wspomagającej - widocznie uznano, że w tych godzinach wszystkie dzieci są pełnosprawne i nie potrzebują wsparcia. Nauczycielka religii jest też kompletnie nieprzygotowana do pracy, nie ma pojęcia na czym polega niepełnosprawność jej uczniów oraz nie ma nawet chęci aby się tego dowiedzieć. Totalna masakra.
Po prawie 2-godzinnej rozmowie z Panią pedagog w szkole Matka upewniła się, że jedyną osobą która ma jakiekolwiek pojęcie o zaburzeniach ze spektrum autyzmu jest p.Karolina. No bo jak skomentować słowa Pani pedagog, która twierdzi, że z tych trudnych zachowań i problemów społecznych Kubuś wyrośnie za rok lub dwa? Po co więc wydajemy majątek na terapie, wystarczy poczekać aż wyrośnie. Ręce opadają..
Mamy więc powtórkę z rozrywki - szkoła jako jedyne rozwiazanie widzi nauczanie indywidualne, polegające na tym, że główny przedmiot czyli edukację wczesnoszkolną Kuba miałby w osobnej klasie z Panią, natomiast na pozostałe przedmioty przychodziłby na wspólne lekcje. Tylko że na religię chyba nie będzie już chodził ( Matka ma dość telefonów roztrzęsionej katechetki po każdym buncie Kubusia), na wf przeważnie nie ćwiczy ponieważ nie chce się przebrać ( strach przed rozbieraniem) a na muzyce siedzi na korytarzu ( nadwrażliwość słuchowa). Zostaje plastyka i j.angielski - to trochę mało godzin aby trenować relacje społeczne w grupie rówieśniczej.
Matce kończą się powoli siły i pomysły co zrobić aby było dobrze. Na indywidualnego nauczyciela wspomagającego nie możemy liczyć. Wprawdzie nie ma przepisów które mówią, że nie można ale prawda jest taka, że Kuba ma wsparcie nauczycielki wspomagającej więc założenia z orzeczenia są realizowane. Szkoła nie dostanie więc zgody na kolejnego nauczyciela. Jeśli uważają, że ten sobie nie radzi to trzeba go zmienić. Taka jest opinia prawników z Synapsis, do których pisałam w tej sprawie.
Jest jeszcze jeden powód dla którego Szkoła tak ciśnie i chce się pozbyć Kubusia z klasy - skargi jednej z matek, która zagroziła, że zabierze dziecko ze szkoły jeśli nic się nie zmieni. Nie byłoby problemu, gdyby nie to, że zabranie jednego dziecka oznacza, że w klasie zostaje zbyt mała liczba uczniów aby utworzyć klasę integracyjną, Oznacza to odebranie nauczycielki wspomagającej i traktowanie klasy jako ogólnej. Podobno problemem jest przeniesienie innego ucznia w ramach wymiany, ponieważ rodzice nie chcą aby ich zdrowe dzieci chodziły do klasy integracyjnej. Lepiej więc pozbyć się kłopotliwego ucznia i uspokoić matkę-histeryczkę.
Tak, Matka głupia była że zatęskniła do szkoły po świętach. Całe szczęście, że za dwa dni zaczynają się ferie i znowu będzie można odpocząć od szkolnych histerii. Tym razem, nawet jeśli Matka będzie się nudziła jak mops, za szkołą już nie zatęskni..